Paryż i Rzym wybrały dwie radykalnie różne metody wychodzenia z kryzysu. Francja będzie miała jeszcze wyższe podatki i symboliczne cięcia, Włochy – więcej prywatyzacji i mniej obciążeń fiskalnych
Francuski parlament rozpoczął wczoraj debatę nad projektem modyfikacji systemu podatkowego. Nowe zasady mają zacząć obowiązywać w 2013 r. W efekcie rocznie Francuzi przekażą państwu dodatkowo 7 mld euro. Zdaniem Francois Hollande’a to konieczne, by uporać się z narastającym długiem i sprowadzić tegoroczny deficyt budżetowy kraju do 4,5 proc. PKB. Wzrostowi obciążeń fiskalnych nie towarzyszą szeroko zakrojone oszczędności. Do końca roku wydatki państwa zostaną obcięte jedynie o 1,5 mld euro.
Włochy, które też zmagają się z ogromnym (123 proc. PKB) długiem, idą w odwrotnym kierunku. Minister finansów Vittorio Grilli zapowiedział w miniony weekend w wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera”, że w nadchodzących 5 latach rząd ograniczy o 1/5 dług poprzez prywatyzację i stymulowanie wzrostu gospodarczego. We wspomnianym okresie rząd chce każdego roku sprzedać dobra publiczne za 20 mld euro (1 proc. PKB).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.