Dla przeciętnego obywatela nie istnieje, bo nie widać go gołym okiem. Oto jak rośnie zadłużenie Polski

pieniądze
Z państwowym zadłużeniem jest jednak jak z cholesterolem: dla przeciętnego obywatela nie istnieje, bo nie widać go gołym okiem.ShutterStock
5 lipca 2019

Po raz pierwszy w historii przekroczyliśmy symboliczną granicę biliona złotych długu publicznego. Rządzący uspokajają, że jest to bezpieczne w relacji do rosnącego PKB. Ale na wypadek osłabienia dynamiki wzrostu gospodarczego albo recesji systematyczne zwiększanie bezwzględnego zadłużenia grozi popsuciem tej proporcji.

4261343-magazyn-5-lipca-2019.png
Magazyn DGP

Leszek Balcerowicz zapewne ma gorzką satysfakcję. Pomimo jego wieloletnich ostrzeżeń dług publiczny osiągnął poziom, który sprawił, że zrobiło się o nim głośno. Z państwowym zadłużeniem jest jednak jak z cholesterolem: dla przeciętnego obywatela nie istnieje, bo nie widać go gołym okiem. Co w obu przypadkach wcale nie oznacza, że zagrożenia nie ma. Pojęcie i wielkość długu publicznego są abstrakcyjne, bo ludzie nie wyciągają swoich pieniędzy na jego spłatę, tylko robi to państwo z podatków. Istnieje więc społeczne przyzwolenie na zadłużanie się rządu – zresztą nie tylko w Polsce, ale też na świecie.

Pozostało 99% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.