Po raz pierwszy w historii przekroczyliśmy symboliczną granicę biliona złotych długu publicznego. Rządzący uspokajają, że jest to bezpieczne w relacji do rosnącego PKB. Ale na wypadek osłabienia dynamiki wzrostu gospodarczego albo recesji systematyczne zwiększanie bezwzględnego zadłużenia grozi popsuciem tej proporcji.
Leszek Balcerowicz zapewne ma gorzką satysfakcję. Pomimo jego wieloletnich ostrzeżeń dług publiczny osiągnął poziom, który sprawił, że zrobiło się o nim głośno. Z państwowym zadłużeniem jest jednak jak z cholesterolem: dla przeciętnego obywatela nie istnieje, bo nie widać go gołym okiem. Co w obu przypadkach wcale nie oznacza, że zagrożenia nie ma. Pojęcie i wielkość długu publicznego są abstrakcyjne, bo ludzie nie wyciągają swoich pieniędzy na jego spłatę, tylko robi to państwo z podatków. Istnieje więc społeczne przyzwolenie na zadłużanie się rządu – zresztą nie tylko w Polsce, ale też na świecie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.