Chroniąc swoje pomysły i dorobek, firmy grożą kontrahentom karami. Nawet przy kontraktach wartych 300 zł
Umowy o zachowaniu poufności (tzw. NDA z ang. non-disclosure agreement) to już powszechne zjawisko w polskim świecie biznesów internetowych. Nawet zbyt powszechne. – Może to kwestia lobby prawniczego, może taka moda, aby podkreślić wagę swoich kontraktów i mieć lepsze samopoczucie. Nie wiem, skąd się to wzięło, ale opanowało rynek internetowy. Chcą, by je podpisywać, wszyscy, od ogromnych kontraktów po malutkie zlecenia – mówi Paweł Tkaczyk z firmy konsultingowej Midea.
Pod koniec września jedna z agencji PR, obsługująca wchodzący na polski rynek tajemniczy amerykański serwis, zorganizowała dla dziennikarzy i blogerów spotkania z jego szefem. Zanim jednak ujawniła, o jaki serwis chodzi, zażądała od redaktorów podpisania umowy o treści „w zamian za zapewnienie mi przez XXX PR możliwości udziału w ekskluzywnych i zamkniętych wywiadach oraz publikacji informacji prasowych nt. Platformy (...) świadomy/a odpowiedzialności karnej i cywilnoprawnej z tytułu przestępstwa prasowego (...) zobowiązuję się do zachowania w poufności wszelkich informacji dotyczących lub związanych z Platformą (...) do dnia 3 października do godziny 24.00”. Kara za złamanie umowy wynosiła 10 tys. zł. A tajemniczą platformą okazał się serwis Yelp.com.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.