Kiedy kupujemy w sklepie sportowym rower za 2 tys. zł i płacimy gotówką, cena powinna wynosić 1960 zł. 40 zł więcej powinni zaś uiścić ci, którzy płacą kartą. Ale w rzeczywistości i dla jednych, i dla drugich cena jest taka sama. Gotówkowcy dokładają się do obsługi tych klientów, którzy rachunek regulują kartą.
Banki działające w Polsce domagają się bowiem za każdą transakcję opłacaną bezgotówkowo średnio blisko 2-procentowej marży. O tyle wzrasta cena każdego towaru, bez względu na to, jaką formę płatności wybierzemy. Banki naciskają, by nie różnicować cen zależnie od tego, czy wyciągniemy z portfela gotówkę, czy plastik. Nie chcą, aby klienci przestali używać kart, bo to jedno z najważniejszych źródeł zarobku instytucji finansowych – w tym roku działające u nas banki mogą osiągnąć z tego tytułu zysk wysokości 1,5 mld zł. Różnicowanie cen byłoby zbyt uciążliwe także dla właścicieli sklepów.
Teoretycznie kartą posługujemy się za darmo, przynajmniej do momentu, gdy na naszym koncie nie pojawi się debet. Tak nam się wydaje, bo cena litra mleka czy bochenka chleba pozostaje przecież taka sama, niezależnie od tego, czy zapłacimy gotówką, czy też nie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.