Sharing economy: Miało być pięknie, wyszło jak zwykle

Logo Airbnb
Krytycy sharing economy mówią, że termin ten kompletnie stracił na swoim pierwotnym znaczeniu w momencie, kiedy w proces udostępniania zasobów wkroczył wielki biznes wsparty setkami milionów dolarów wysupłanymi przez inwestorówShutterStock
3 lutego 2019

Miało być tak pięknie. Ja coś mam, ty czegoś potrzebujesz. Dlaczego się nie dogadać? Zupełnie nowa gospodarka. Dająca okazję dorobić, międzyludzka – sharing economy, jak ją ochrzczono. Chciałoby się powiedzieć: graliśmy jak nigdy. Ale wyszło jak zwykle

W 2014 r. Brian Chesky, współzałożyciel i prezes Airbnb, serwisu pośredniczącego między właścicielami prywatnych kwater i poszukującymi noclegu, podzielił się taką wizją: „Wyobraźcie sobie miasto, którym wszyscy się dzielą. Gdzie ludzie stają się mikroprzedsiębiorcami, a lokalni sklepikarze znów nie mogą narzekać na brak klientów. Wyobraźcie sobie miasto, gdzie przestrzeń się nie marnuje, ale jest współdzielona przez wszystkich. Miasto, które wytwarza więcej, ale nie generuje przy tym więcej odpadów. Ta wizja może wydawać się radykalna, ale wcale nie jest nowa. Miasta były pierwszymi platformami do współdzielenia”.

Pozostało 97% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.