Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos, ma wizję silnego, sprawnego koncernu o międzynarodowym zasięgu. I dobrze, bo ma ku temu wiele przesłanek.
Lokalizacja rafinerii nad morzem, sąsiedztwo portu w Gdańsku oraz dostęp do infrastruktury przesyłowej, w tym zarówno rurociągów paliwowych, jak i naftowych, a także do roponośnych złóż na Bałtyku i Morzu Norweskim to istotne atrybuty. Aby jednak budować koncern bałtycki, brakuje najważniejszego. Pieniędzy. W tym kontekście alians z globalnym graczem na rynku ropy i gazu, czyli na przykład ze Statoilem, byłby wymarzony.
Autopromocja
Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: GP
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.