Autopromocja

Zbyt silny złoty może zdusić nasz wzrost gospodarczy

Pieniądze, podatki
PieniądzeShutterStock
22 lutego 2012

Gdy euro było po 4,4 zł i gnało w kierunku 4,5 zł, rząd interweniował zarówno werbalnie, jak i finansowo. Teraz, gdy spadło poniżej 4,2 zł, interweniuje w drugą stronę, bo zbyt silny pieniądz może zdusić nasz wzrost.

Od dziesięciu dni złoty umacnia się zdecydowanie wolniej, a są sesje, jak np. w poprzednią środę, gdy kurs euro przebił barierę 4,20 zł. To efekt ubiegłotygodniowej interwencji resortu finansów, który powiedział, że w drugim i trzecim kwartale BGK będzie starał się wymieniać w NBP więcej pieniędzy z Unii Europejskiej. – Dla rynku był to jasny sygnał, że resort wystraszył się zbyt szybkiego tempa umacniania złotego i gra na jego spowolnienie – mówi Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ.

Gdzie jest złoty środek

Wygląda na to, że przedział 4,2 – 4,3 zł za euro jest z punktu widzenia resortu finansów optymalny, choć eksperci twierdzą, że bardzo trudno precyzyjnie wyznaczyć ten poziom. Niewykluczone, że dolna granica widełek jest nawet niższa, jednak interwencja słowna musiała nastąpić, zanim kurs przebił cienką czerwoną linię, na której kończy się opłacalność wymiany handlowej. W ten sposób resort finansów chce utrzymać wysoki eksport, który w ostatnim kwartale ub.r. mógł podbić nasz PKB o ok. 0,5 pkt proc. Innymi słowy, mocne euro i wciąż imponujący eksport mają być lekami na ewentualne spowolnienie gospodarcze. – Niewątpliwie przy kursie w okolicach 4 zł za euro eksporterzy muszą ciąć koszty – twierdzi Rogalski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.