Inwestycje w OZE równie ważne, co dywersyfikacja

29 czerwca 2023

Z 98 procent do zera – o tyle w ciągu dziesięciu lat spadł odsetek rosyjskiej ropy w ogólnym imporcie Orlenu. Teraz celem powinno być zagwarantowanie, że nie powtórzy się sytuacja, w której polski koncern będzie uzależniony od jednego, dużego dostawcy – wszystko jedno, z którego kierunku. Do tego celu prowadzą dwie drogi. 

Pierwsza z nich to dywersyfikacja kierunków dostaw ropy. Przeciwnicy fuzji Orlenu z Lotosem polemizowali z argumentem, że współpraca Orlenu z Aramco jest korzystna, bowiem pozwala na szybkie zastępowanie rosyjskiej ropy surowcem wyższej jakości z saudyjskich złóż. Według nich błędem będzie zastępowanie jednej zależności drugą. 

Piotr Balcerowski, wiceprezes Instytutu Staszica (IS).
Piotr Balcerowski, wiceprezes Instytutu Staszica (IS).

Dzisiaj widać, że Orlen tego błędu stara się uniknąć. Pomysły, aby w ogóle nie wiązać się stałymi kontraktami z Aramco i innymi dużymi graczami, a ropę kupować na rynkach spotowych, należą do kategorii fantastycznych. Ale już zasada, by jeden dostawca nie odpowiadał za więcej niż połowę wolumenu dostaw, jest możliwa do realizacji i – co istotne – utrzymania. Obecnie Orlen sprowadza ropę także z basenu Morza Śródziemnego, z Ameryki Łacińskiej, a właśnie została podpisana umowa z BP na dostawę do 6 mln ton w ciągu roku ze złóż w Norwegii na Morzu Północnym. Pierwsze tankowce z norweską ropą przypłynąć mają za kilka tygodni.

Ta dywersyfikacja ściśle wiąże się z dokonany procesem połączenia z grupami Lotos i PGNiG. Jako jeden z dziesięciu największych koncernów energetyczno-paliwowych w Europie Orlen ma większe szanse negocjowania korzystnych kontraktów z globalnymi gigantami, właśnie takimi jak BP. Ale ten potencjał daje jeszcze jedną możliwość, będącą w zasadzie koniecznością, także w wymiarze dbania o bezpieczeństwo surowcowe. To inwestycje w nisko- i zeroemisyjne źródła energii.

Nie ma wątpliwości, że nie ma odwrotu od zielonej zmiany w energetyce. A ona oznacza również stopniowe odchodzenie od surowców kopalnych, z ropą na czele. Dbając o to, by dywersyfikować kierunki dostaw ropy, Orlen musi spełniać swoje obietnice inwestycji w zieloną energię. W upstream, fotowoltaikę i małe reaktory jądrowe w technologii SMR. Odnoszę wrażenie, że komentatorzy zbyt wielki nacisk kładą na dyskusję o tym, z jakich kierunków i za ile Orlen importuje ropę, czy łupi czy też nie łupi kierowców, a zbyt mały na analizowanie, jak wygląda realizacja zapowiedzi wielkich inwestycji w OZE. A przecież kluczowym uzasadnieniem fuzji Orlenu z Lotosem i PGNiG była nie obietnica taniej ropy i taniego gazu, lecz wzięcie przez koncern na swoje barki ciężaru przebudowy polskiej energetyki. To Orlen ma być liderem zmian. Zmian z jednej strony koniecznych i nieuniknionych ze względu na unijną politykę klimatyczną, a z drugiej strony korzystnych dla Polski. Bo im więcej OZE – budowanych przez polskie firmy – tym mniej szans, że ktokolwiek zastosuje wobec nas szantaż zakręcenia kurka. A w cieniu tego szantażu nasz kraj i nasza gospodarka funkcjonowała ponad trzydzieści lat…

dr Piotr Balcerowski

wiceprezes Instytutu Staszica

partnerem publikacji jest Instytut Staszica

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.