Autopromocja

W czwartek referendum ws. paktu fiskalnego w Irlandii

Symbol euro i flaga Irlandii.
Irlandczycy zagłosują w czwartek w referendum nad paktem fiskalnym UE.ShutterStock
30 maja 2012

Irlandczycy zagłosują w czwartek w referendum nad paktem fiskalnym UE. Najnowsze sondaże wskazują na przewagę zwolenników paktu nad jego przeciwnikami. Irlandia jest jedynym krajem UE, w którym o przyjęciu nowego dokumentu przesądzi plebiscyt.

Traktat przewiduje wprowadzenie do narodowego ustawodawstwa reguły wydatkowej wymuszającej zrównoważenie budżetu, ustala próg deficytu strukturalnego (0,5 proc. nominalnego PKB) i długu oraz wprowadza sankcje za przekroczenie progu deficytu. Na szczycie UE w marcu pakt podpisały wszystkie kraje Unii z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Czech.

Irlandczycy odrzucili w pierwszym referendum traktat nicejski (2001 r.) i lizboński (2008 r.) i zaaprobowali je dopiero po uzyskaniu dodatkowych gwarancji w powtórzonych głosowaniach, dzięki czemu oba dokumenty mogły wejść w życie. Tym razem sytuacja jest inna, ponieważ brak ratyfikacji w jednym kraju nie przesądza jeszcze o fiasku paktu fiskalnego, będącego porozumieniem międzyrządowym, a nie traktatem unijnym. Aby pakt wszedł w życie, konieczna jest jednak zgoda co najmniej 12 z 17 krajów eurolandu.

Wynik głosowania będzie miał przede wszystkim następstwa dla irlandzkiej polityki wewnętrznej.

Na czele obozu "tak" stoi organizacja pracodawców IBEC oraz rządząca koalicja Fine Gael z Partią Pracy oraz opozycyjna Fianna Fail, odsunięta od władzy w ub.r. na fali głębokiej recesji w Irlandii, zapoczątkowanej krachem na rynku nieruchomości z 2008 r., który wywołał konieczność ratowania banków i zaszkodził kondycji finansowej kraju.

Z końcem 2010 r. Irlandia otrzymała od MFW oraz eurostrefy współfinansowany przez rządy W.Brytanii, Danii i Szwecji pakiet pomocy opiewający na 85 mld euro, dzięki któremu możliwe stało się dokapitalizowanie banków, zmniejszenie deficytu budżetowego (32 proc. PKB w 2010 r. wraz z kosztami ratowania banków) oraz reforma gospodarki (m. in. rynku pracy).

Rządząca koalicja utrzymuje, że pakt nie nakłada na nią żadnych nowych zobowiązań i nie wymaga od rządu, by robił coś, czego by i tak nie robił albo nie zamierzał. Według niej głosowanie na "nie" zaszkodziłoby odbudowie zaufania zagranicznych inwestorów i groziłoby kolejną obniżką oceny wiarygodności kredytowej.

Argumentem za przyjęciem paktu jest to, że otwiera on Irlandii dostęp do ewentualnych nowych kredytów w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS) od 2013 r., gdy obecny program pomocy wygaśnie i Irlandia będzie musiała pozyskiwać środki finansowe na rynku międzynarodowym. W obliczu turbulencji w eurostrefie może się to okazać trudne.

ESM zajmie miejsce Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej (EFSF).

Przeciwko paktowi opowiada się nacjonalistyczna i eurosceptyczna Sinn Fein, która stała się w główną partię opozycyjną. Jej politycy twierdzą, że przyjęcie paktu oznacza długie lata ograniczeń usług publicznych i cięć świadczeń socjalnych, a EMS nie jest Irlandii potrzebny, bo może pożyczyć od MFW.

Z sondażu ośrodka Ipsos/MRBI dla sobotniego "Irish Timesa" wynika, że 39 proc. respondentów gotowych jest głosować za paktem, 30 proc. przeciw; 22 proc. jeszcze nie zdecydowało, jak zagłosuje, a 9 proc. nie zamierza w ogóle wziąć udziału w referendum.

"Bilans prawdopodobieństwa wskazuje na to, że traktat zostanie przyjęty, ale rosnąca opozycja wobec oszczędności i cięć wprowadzonych w najbardziej zadłużonych państwach eurostrefy oznacza, że nie można wykluczać wywrotki" - ocenił Hugo Brady z Centre for European Reform.

W swym komentarzu Brady zauważa zarazem, że trudno przekonać wyborców do paktu. Irlandczycy zmęczeni są cięciami i oszczędnościami wprowadzanymi od 4 lat, podatkami, bezrobociem (ok. 15 proc.), emigracją. Rządzącą koalicję popiera niecałe 25 proc. wyborców.

Część irlandzkich ekonomistów uważa pakt za zło konieczne. Prof. Ben Tonra z University College w Dublinie sądzi, że "dyscyplina fiskalna wprowadzana przez pakt rozwiązuje tylko 1/3 problemów eurostrefy, a dwa dalsze niezbędne filary, których brak, to gospodarczy wzrost i unia fiskalna".

W podobnym duchu wypowiedział się dubliński ekonomista David McWilliams nazywając pakt fiskalny "fiskalną kamizelką bezpieczeństwa", krępującą kraje najbardziej potrzebujące pomocy. Modelem unii fiskalnej są dla niego USA.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.