Tuż przed zamknięciem warszawskiej giełdy indeks największych spółek, notowany był na poziomie 2136,53 pkt, aż 7,65 proc. niżej niż we wtorek. Analitycy: Zaczynamy zbliżać się do granicy absurdu. Każda, nawet niesprawdzona, informacja potęguje strach i daje impuls do nowych fal wyprzedaży.
Kto wczoraj rano nie sprzedał akcji, po południu klął jak szewc, choć początek dnia nie wróżył dramatu. W ciągu dnia kursy akcji spadły średnio prawie o 10 proc.
– Silne odreagowanie indeksów w Stanach Zjednoczonych we wtorek w połączeniu z pozytywnym przebiegiem sesji w Azji dawały nadzieje na odbicie również na warszawskim parkiecie – mówi Jan Nowakowski, makler DM BZ WBK. I tak się stało. Rano indeks największych spółek wystrzelił o ponad 1,5 proc., do 2351,69 pkt, oddalając się od bariery 2300 punktów, którą uznano za psychologiczną granicę strachu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.