Mieszkańcy Irlandii – jako jedyni w strefie euro – głosują dziś w referendum nad ratyfikacją paktu fiskalnego. Sondaże wskazują, że bez wielkiego entuzjazmu, ale poprą dokument, którego celem jest stabilizacja finansów publicznych krajów członkowskich.
Według ostatniego z nich – opublikowanego w weekend w „The Irish Times” – zwolennicy paktu mają 9-punktową przewagę (39 proc. do 30 proc.). Ale politycy mają w pamięci, że Irlandczycy już dwa razy odrzucali unijne porozumienia, w tym traktat lizboński, co przed czterema laty postawiło Brukselę w kłopotliwej sytuacji. Tym razem tak się nie stanie, bo pakt wejdzie w życie, nawet jeśli Irlandczycy go odrzucą – wystarczy, że ratyfikuje go 12 z 17 członków strefy euro. Co najwyżej sami sobie zaszkodzą – kraje, które nie przyjmą paktu, nie mogą otrzymywać pomocy z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego. Bez tych pieniędzy wypłacanych w ramach bailoutu Dublin miałby kłopoty z płynnością finansową.
Ale nawet przyjmując pakt, Irlandczycy mogą nie uniknąć problemów, choć nie ze swojej winy. Co więcej, może się okazać, że prowadzona od trzech lat polityka zaciskania pasa ze względu na sytuację w Grecji i Hiszpanii pójdzie na marne. A w przypadku Irlandii przynosi ona efekty, co zresztą podważa zyskujące ostatnio na znaczeniu głosy, że same oszczędności nie wystarczą i trzeba stymulować wzrost.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.