Za firmę z silnymi związkami zawodowymi i wymagającą inwestycji nie można oczekiwać ekskluzywnej ceny. A tak robiło Ministerstwo Skarbu, szukając inwestora dla poznańskiej spółki energetycznej.
Minister skarbu Aleksander Grad, chcąc sprzedać poznańską firmę energetyczną Enea, przebierał i wybrzydzał tak, jakby był właścicielem FC Barcelona i miał właśnie w ofercie Leo Messiego. Tymczasem wystawił na sprzedaż ociężałego zawodnika z polskiej I ligi.
Po wielu podejściach i straconych dwóch latach minister Grad wycofał się ze sprzedaży większościowego pakietu akcji Enei, co miało przynieść około 5,5 mld zł. Chętnych było niewielu, nikt też nie chciał dać tyle za molocha, w którego trzeba dużo zainwestować, a koszty trudno obniżyć. Nikogo na przykład nie można zwolnić, choćby źle pracował, bo związki wywalczyły gwarancje zatrudnienia do 2018 roku.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.