Autopromocja

Dramatyczne pikowanie Boeinga. Airbus górą

Reakcją Boeinga na kryzys jest próba ucieczki do przodu: zamierza skonstruować nowy samolot, pozostałe ma budować szybciej, by nadrobić zaległości. Jednak dla wielu ekspertów, nawet amerykańskich, ten plan jest nierealny
Reakcją Boeinga na kryzys jest próba ucieczki do przodu: zamierza skonstruować nowy samolot, pozostałe ma budować szybciej, by nadrobić zaległości. Jednak dla wielu ekspertów, nawet amerykańskich, ten plan jest nierealny Fot. BoeingDGP
7 maja 2011

Przez ponad dwie dekady amerykański Boeing niepodzielnie królował na rynku pasażerskich oraz wojskowych samolotów. Ten długotrwały błogostan spowodowany brakiem konkurencji drogo go jednak kosztował. Nie zauważył rosnącej potęgi Airbusa oraz brazylijskiego Embraera. Na dodatek już o trzy lata opóźnia premierę Dreamlinera – maszyny, która miała mu zapewnić kolejne lata spokojnej egzystencji. Efekt? Coraz mniejsze zamówienia i zyski.

Złoty wiek Boeinga najwyraźniej dobiega końca. Od powstania przed 95 laty koncern z Seattle nie miał tak dobrej koniunktury jak w ostatnich dwóch dekadach. Po rozpadzie Związku Radzieckiego przed amerykańskim potentatem otworzyły się rynki całego świata: z pola walki zniknęły jednocześnie nie tylko Iliuszyn i Tupolew, ale także mniejsi zachodni konstruktorzy jak McDonnell Douglas, Fokker czy Dornier, zaś Airbus z trudem przekształcał się w jednolite konsorcjum. Dodatkowo popyt na samoloty uzupełniały sowite kontrakty z Pentagonu. Boeing zdawał się nie mieć żadnej godnej konkurencji. Do czasu.

Dziś karta się odwraca. Prezydent Barack Obama dwa tygodnie temu ogłosił radykalny plan redukcji wydatków zbrojeniowych. Program budowy rewolucyjnego samolotu średniego i długiego zasięgu 787 Dreamliner zamiast ostatecznie umocnić dominację Boeinga, okazał się kulą u nogi, kosztującą firmę przynajmniej 10 mld dol. Pod bokiem Amerykanów niespodziewanie urośli groźni konkurenci, którzy przejęli inicjatywę zarówno na rynku samolotów największych (A380 Airbusa), jak i tych o małym zasięgu (Embraer). A groźba porażki na strategicznym rynku maszyn o średnim zasięgu, gdzie od 44 lat Boeing 737 panował niepodzielnie, wywołuje coraz większe obawy w dyrektorskich biurach w Seattle. Jeżeli tanie linie lotnicze jak EasyJet, Ryanair czy BMI, które w ciągu kilku lat mogą przejąć połowę rynku przewozów lotniczych świata, ostatecznie przerzucą się na nową wersję A320, Amerykanom będzie bardzo trudno odzyskać palmę pierwszeństwa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.