Nie była w pełni w moim typie / Ale lubiłem za to, że jest / Trochę złośliwie ją nazwałem / Sentymentalna Panna S”. To fraza z piosenki opozycjonisty i jednego z bardów drugiego obiegu Jana Krzysztofa Kelusa. O „Pannie S” pisał i śpiewał również Jacek Kaczmarski. Tamte metafory chwytały, bo trafnie opisywały relacje, jakie łączyły sporą część Polaków z pierwszą Solidarnością, czyli z wielkim, nieoczekiwanym ruchem społecznym, który rozkwitł w Polsce Ludowej na samym początku lat 80. Solidarność nie była wtedy jeszcze ani partią polityczną, ani jak dziś tylko związkiem zawodowym. Dla wielu Polaków była jednak fascynacją. Do pewnego stopnia miłosnym uniesieniem. Często największym i jedynym w całym dorosłym życiu. Co było potem, wiemy wszyscy. Dobrze to opisał Kaczmarski: „»Panna S« do swych amantów nie ma szczęścia / Choć raz po raz o krok jest od zamęścia / Ledwie z którym się obejmie, ledwie go umieści w Sejmie / Uczuć tyle, co w pretensjach albo w pięściach”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.