Liczba punktów udzielających pożyczek pod zastaw w ciągu dwóch lat zwiększyła się o 50 proc. Zadłużają się w nich nawet przedsiębiorcy – zostawiają kilkaset par spodni, żeby mieć na spłatę podatków.
Wydawałoby się, że w czasach, gdy na rogu każdej ulicy można pożyczyć gotówkę, a przez internet sprzedać każdą zbędną rzecz, lombardy są zapomnianym reliktem przeszłości. Tymczasem okazuje się, że zarówno liczba ich samych, jak i klientów, których obsługują, rośnie nieprzerwanie od 2009 r. Wtedy banki zaostrzyły politykę kredytową, a pożyczki pod zastaw znowu wróciły do łask.
Z raportu przygotowanego przez dr. Piotra Białowolskiego z SGH, który analizuje rynek pożyczek pozabankowych, wynika, że aż jedna piąta gospodarstw domowych nie ma szans na zaciągnięcie kredytu w banku. Dlaczego? Bo za mało zarabiają lub zostali wpisani do BIK. I to właśnie oni stanowią główną klientelę parabanków i lombardów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.