Trumpflacja. Czy to się może wydarzyć?

Donald Trump
Inwestorzy oczekują, że obniżki podatków i zwiększenie wydatków infrastrukturalnych przez nowego prezydenta podbije wreszcie wzrost gospodarczy i inflację.ShutterStock / JIM LO SCALZO
28 listopada 2016

Zamierzam się dziś rozprawić z samym sobą. Przed kilkoma tygodniami napisałem w tym miejscu tekst o tym, co ewentualne zwycięstwo Trumpa może oznaczać dla gospodarki czy rynków finansowych. W jednej kwestii miałem rację – straszenie, że Trump przyniesie falę strachu i katastrofę gospodarczą, a robiło to wielu ekonomistów, było na wyrost.

Ale w jednej kwestii mocno się pomyliłem – nie dostrzegłem, że prezydentura Trumpa może przynieść falę optymizmu. Wydawało mi się, że wygrana kontrowersyjnego republikanina będzie mimo wszystko dla dolara negatywna, a tymczasem rynek mocno aprecjonuje amerykańską walutę, oczekując lepszych wyników makroekonomicznych i wyższych stóp procentowych w USA. Trudno inaczej interpretować jednoczesny wzrost kursów akcji i rentowności obligacji. Zyskało to już nazwę „trumpflacji”, ponieważ inwestorzy oczekują, że obniżki podatków i zwiększenie wydatków infrastrukturalnych przez nowego prezydenta podbije wreszcie wzrost gospodarczy i inflację (gdyby chodziło tylko o wyższe oczekiwania inflacyjne, a nie wzrost gospodarczy, rentowności obligacji by wzrosły, a ceny akcji spadły).

Pozostało 88% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.