Czy czujesz, że medialne rozważania na temat państwa dobrobytu są nieznośnie płytkie? Czy irytuje cię pogardliwe określenie „socjal”, za którym zazwyczaj idzie zarzut, że ktoś kogoś czymś „kupił”. A może masz już dosyć odsyłania cię do Wenezueli albo na Kubę za każdym razem, gdy próbujesz powiedzieć, że dzielenie dochodu narodowego to ważne zadanie stojące przed politykami demokratycznego kraju? Jeśli odpowiedziałeś „tak” przynajmniej na niektóre z tych prostych pytań, to mam książkę w sam raz dla ciebie.
Praca ekonomistki Stanisławy Golinowskiej nie została oczywiście pomyślana jako rynkowy bestseller. Wydała ją Fundacja Batorego w ramach swojej think tankowej działalności. Byłoby jednak z wielką szkodą dla wszystkich, gdyby ta 150-stronicowa książka trafiła tylko na eksperckie półki. Golinowska tłumaczy tu parę fundamentalnych rzeczy na temat współczesnego państwa dobrobytu, które każdy poznać powinien. Zwłaszcza jeśli lubi zabierać głos w niekończącej się dyskusji (w mediach klasycznych, społecznościowych i między ludźmi) o roli państwa w gospodarce i o dzieleniu owoców wzrostu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.