Autopromocja

Woś o ksiażce Siegela: Kto kliknie? I po co? [RECENZJA]

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
10 sierpnia 2018

Jest bardzo prawdopodobne, że cała ta analityka predykcyjna to kolejne „abrakadabra” branży konsultingowej. Szanse, że tak właśnie jest, oceniam na jakieś 70 proc. (oczywiście swojego algorytmu stojącego za tym wyliczeniem wam nie zdradzę). Ale nawet jeśli mamy tu na tacy nowe „mambo dżambo”, to przecież warto wiedzieć, co też nowego biznesowi doradcy wymyślają, żeby uzasadnić rację swego istnienia oraz sowite wynagrodzenia.

Podobno analityka predykcyjna to następna wielka rzecz. Podobno cały świat o tym mówi. Już nie sztuczna inteligencja. Nie big data albo data mining. Nawet nie machine learning. Wszystko to było wczoraj albo (co gorsza) przedwczoraj. Dziś liczą się tylko predykcje. Tak przynajmniej uważa Eric Siegel. Wygadany mówca, autor i założyciel firm: konsultingowej Predictive Analytics World i edukacyjnej Deep Learning World, a także strony internetowej o dumnej nazwie Predictive Analytics Times. Jeśli dobrze rozumiem ten biznesowy koncept, to facet stworzył własną niszę. Polega ona na tym, że jeśli macie życzenie (i wystarczające fundusze), ten przyjedzie do waszej organizacji i wskaże, jakimi tkwiącymi w ciemnościach kretynami jesteście. Podczas gdy przecież możecie przewidywać.

Co takiego przewidywać? W zasadzie zdaje się, że wszystko – posunięcia konsumentów, wyborców, przeciwników i każdego, kto was może w waszym biznesie interesować. To wszystko – zdaje się mówić Siegel – da się wyliczyć, zoptymalizować i (tak, tak) przewidzieć. Co więcej, nie tylko powinniśmy to robić. My to w zasadzie robić… musimy. Po pierwsze dlatego, żeby nie być ostatnimi frajerami. Tymi żenującymi „wujkami biznesu”, co to ciągle chcą wysyłać pisma faksem albo myślą, że się obejdą bez fanpejdża na fejsie. Supergwiazdy światowej gospodarki – z Google’em, Facebookiem i Netflixem na czele – już przecież od dawna jadą na analityce predykcynej. Teraz idzie o to, by analityka predykcyjna dotarła pod strzechy, do mniejszych graczy. Do branży e-commerce, marketingu, ubezpieczeń i (to konik Amerykanów) do służby zdrowia. Więcej predykcji nie zaszkodziłoby też instytucjom publicznym – urzędom albo organom ścigania.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.