zaloguj się do e-DGP
statystyki

Staniszkis pisze o sobie. Książkę

skomentuj

W książce "Życie umysłowe i uczuciowe" socjolog Jadwiga Staniszkis opowiada o swoim życiu - pracy naukowej, działalności opozycyjnej, ale też odsłania się jako kobieta - opowiada o swoich romansach, trudnym związku z Iredyńskim. Książka właśnie trafia do księgarń.

Publikacja: 13 marca 2010, 09:40 Aktualizacja: 13 marca 2010, 09:57

Ze wspomnień jednej z najbardziej cenionych polskich socjologów wyłania się obraz silnej kobiety, którą wszelkie przeciwności życiowe raczej wzmacniały, niż załamywały. Staniszkis przedstawia też siebie jako całkowite przeciwieństwo stereotypu wrażliwej i emocjonalnej kobiety. Sama siebie określa jako "osobowość autystyczną".

"Przeczytałam mnóstwo książek na temat autyzmu - oczywiście na temat autyzmu ludzi inteligentnych - i widzę, że mój sposób poznawania świata jest taki, jak opisywany w tych książkach. Szukam struktur, które ograniczają różnorodność jednostek, bo nie potrafię zrozumieć emocjonalnych jednostkowych doświadczeń. Interesują mnie bardziej instytucje niż ludzie" - powiedziała Cezaremu Michalskiemu, który przeprowadził składające się na książkę rozmowy.

Jadwiga Staniszkis pochodzi z rodziny o korzeniach endeckich. Dziadek był posłem Stronnictwa Narodowego na Sejm, ojciec przed wojną był młodzieżowym endeckim działaczem, po wojnie spędził sześć lat w PRL-owskich więzieniach. Tradycje rodzinne wpłynęły na samookreślenie się Staniszkis, która "zgodnie ze swoją przekorną naturą" odcinała się jak mogła od endeckich sympatii. Okres wczesnego dzieciństwa w lachach 40. i 50., gdy rodzina mieszkała w Gdańsku a ojciec ukrywał się przed UB, Staniszkis wspomina jako okres ciągłego lęku. Po latach okazało się, że surowa niania, która zamykała ją w komórce i dręczyła zimnymi kąpielami była w czasie okupacji kapo w obozie w Stuthoffie.

Staniszkis wybrała do studiowania socjologię, ponieważ takiego wydziału nie było w Gdańsku, a ona za wszelką cenę chciała się usamodzielnić i wyjechać do Warszawy. Szybko okazała się jedną z najzdolniejszych studentek. W latach 60. zaangażowała się w działalność tzw. "komandosów" i wraz m.in. z Sewerynem Blumsztajnem, Teresą Bogucką, Janem Lityńskim, Adamem Michnikiem i Henrykiem Szlajferem współorganizowała intelektualne życie polityczne na Uniwersytecie Warszawskim w postaci odbywających się często w warunkach konspiracyjnych spotkań dyskusyjnych i seminariów. Po wydarzeniach marcowych Staniszkis trafiła na siedem miesięcy do więzienia, gdzie napisała pierwszy rozdział pracy doktorskiej. Stosując się do rad ojca, który przekazał jej swoje doświadczenia z więzienia, Staniszkis codziennie gimnastykowała się, nauczyła się grypsować, a także przeklinać. Do dziś dnia szczyci się tym, że w razie potrzeby, na przykład gdy ktoś ją zaczepia, potrafi odpowiedzieć wiązanką.

Komentarze: 3

  • 1: waq z IP: 83.26.128.* (2010-03-13 15:52)

    i sama niech ja czyta

  • 2: olek z IP: 213.192.121.* (2010-03-13 18:11)

    Wredne babsko.

  • 3: czan 58 z IP: 83.1.212.* (2010-03-13 18:31)

    Wspaniała Pani Profesor.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Co wiesz o ACTA?

Co wiesz o ACTA?

Rozpocznij quiz»

W internecie i na ulicach trwa bitwa o ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). A co ty wiesz o tej umowie?

Sonda:

Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?

Prenumerata 2012

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter