Czy prawo karne to w ogóle temat dla małego przedsiębiorcy? O granicach między zwykłym błędem biznesowym a zachowaniem mogącym zainteresować prokuraturę opowiada w Studiu DGP Magdalena Bartosiewicz, wicedziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie.
Przedsiębiorca może narazić się na sankcje karne nie tylko poprzez własne celowe działanie, ale także poprzez nieświadome wejście w obszar przestępczy, gdy padnie ofiarą oszustwa lub cyberataku. Jeśli osoby zarządzające firmą nie zadbają o odpowiednie procedury weryfikacyjne, mogą ponieść poważne konsekwencje prawne.
Wrażliwe MŚP. Copliance, czyli rozsądek ubrany w procedury
Jak wskazuje mec. Magdalena Bartosiewicz, wbrew powszechnemu przekonaniu to właśnie MŚP są bardziej narażone na takie sytuacje. Mniejsi przedsiębiorcy rzadziej dysponują działami prawnymi, czy też ustalonymi procedurami, co zwiększa podatność na błędy.
Cały proces dbania o to, by działania firmy były w pełni zgodne z obowiązującymi przepisami prawa, czyli tzw. compliance, nie jest jednak aż tak skomplikowany, jak mogłoby się wydawać. - Compliance to rozsądek ubrany w procedury i myślę, że tak powinniśmy do tego podchodzić. Wcale nie musi wiązać się z tym, że nagle zatrudnia się rzeszę osób – przekonuje nasza rozmówczyni.
Co zrobić, jeśli procedury już zawiodły, a firma padła ofiarą oszustów? – Po pierwsze zabezpieczyć systemy i ewentualne dowody. Dopiero, gdy zyskamy pewność, że ugailiśmy pożar, możemy szukać jego przyczyny – radzi mecenas. Podkreśla przy tym, że błędem jest szukanie winnych na własną rękę poprzez samodzielne prowadzenie wewnętrznych śledztw, bez wsparcia zewnętrznych ekspertów Jeszcze gorsze jest zatajenie problemu. – Może to rodzić dużo większą odpowiedzialność karną. Poza tym, to jak z kłamstwem – zawsze wyjdzie na jaw – ostrzega wicedziekan Rady OIRP.
Odpowiedzialność przedsiębiorcy. Kosztowne zaniedbania i zaniechania
Nierzetelne działania lub zaniedbania powodują czasem wejście w obszar odpowiedzialności karnej, ponieważ prokuratura może je zinterpretować jako niedopełnienie obowiązków. Czy jeśli członek zarządu firmy nie miał o zaniedbaniach pojęcia, to uchroni się przed odpowiedzialnością? To zależy. – Kluczowe jest to, dlaczego nie wiedział i czy to, że nie wiedział jest uzasadnione, np. nie miał nic wspólnego z obszarem, w którym nastąpiło nadużycie.– podkreśla mec. Magdalena Bartosiewicz.
Co istotne, samo delegowanie obowiązków na kogoś innego nie zdejmuje odpowiedzialności z członków zarządu. - Sąd lub prokurator będą badać, czy brak wiedzy wynikał z obiektywnego podziału ról (np. dyrektor finansowy nie musi wiedzieć o nadużyciach w dziale handlowym), czy z celowego unikania nadzoru – wskazuje radczyni prawna. I podkreśla, że to na osobie fizycznej ciąży obowiązek wykazania, iż faktycznie nie miała udziału w sytuacji niedozwolonej.
Rozmowa odbyła się w ramach współpracy DGP z Okręgową Izbą Radców Prawnych w Warszawie. Radca prawny jest w stanie pomoc przy każdym problemie prawnym, również z zakresu prawa karnego gospodarczego.
Zapraszamy do obejrzenia rozmowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu