Wojskowy opowiadał żonie o "trofeach" zdobywanych na Ukrainie przez jego kolegów ze służby: "(Jeden z nich) nakradł już telewizorów, pralek, zabrał nawet grill, no po prostu grabią wszystko (...)". Jak przyznał żołnierz, w cenie są też m.in. elementy ukraińskiego wyposażenia wojskowego, ponieważ rosyjskie ubrania pozostawiają wiele do życzenia (https://tinyurl.com/yv4f6ep8).

"Siedzę w tych (ukraińskich) butach wojskowych, one są lekkie jak buciki do treningu. A nasze ważą po dwa kilogramy każdy i poci się w nich stopa. W ukraińskich na odwrót - są świetne, mają tkaninę oddychającą" - relacjonował.

Doniesienia o szabrownictwie na masową skalę pojawiają się od 24 lutego, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. 30 maja ukraiński minister rolnictwa Taras Wysocki poinformował, że najeźdźcy nielegalnie wyeksportowali z okupowanych terenów blisko 500 tys. ton zboża. Również pod koniec maja władze Mariupola potwierdziły, że wrogowie zamierzają wywieźć ze zniszczonego miasta nad Morzem Azowskim kilkadziesiąt tysięcy ton wyrobów metalowych. (PAP)

Reklama

szm/ akl/

arch.