Rosja modyfikuje cele taktyczne w wojnie z Ukrainą, ale jej cel strategiczny pozostaje niezmienny - jest nim zniszczenie Ukrainy, jej rozbicie i uniemożliwienie sprawnego funkcjonowania jako państwa - ocenił w rozmowie z PAP dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) dr Adam Eberhardt.
- zaznaczył Eberhardt.
Według dyrektora warszawskiego ośrodka kluczowe znaczenie ma też dla Kremla opanowanie obwodów chersońskiego i zaporoskiego na południu Ukrainy. "Rosjanie chcą tego dokonać jak najszybciej, stąd zapowiedź przeprowadzenia tzw. referendów i utworzenia . Następnie te tereny zostałyby prawdopodobnie anektowane przez Rosję" - przewiduje szef OSW.
W jego ocenie najeźdźcy zamierzają umocnić się na obszarach bezpośrednio przylegających do wybrzeża Morza Czarnego i odciąć Ukrainę od tego akwenu, co znacząco pogorszyłoby sytuację gospodarczą kraju. Opanowanie tych terenów pozwoliłoby też agresorowi ustanowić "korytarz lądowy" w kierunku okupowanego Krymu i stworzyć przyczółki do ewentualnego ataku na obwody mikołajowski i odeski.
- wskazał Eberhardt.
Analityk podkreślił, że wojna Ukrainy z Rosją może trwać nawet przez kilka lat, ale będzie toczyła się ze zmienną intensywnością. "Przewiduję, że konflikt przerodzi się w wojnę na wyczerpanie. Pytanie brzmi, kto wytrzyma dłużej - wyniszczana gospodarczo Ukraina, czy zmagająca się ze skutkami sankcji i problemami logistycznymi Rosja. Wiele zależy, z jednej strony, od tempa przekazywania Ukrainie kolejnych dostaw broni z Zachodu, a z drugiej - od możliwego ogłoszenia powszechnej mobilizacji przez Kreml" - zauważył dyrektor OSW.
W ocenie Eberhardta ewentualne opanowanie przez Rosję Donbasu, a także obwodów chersońskiego i zaporoskiego (rozumiane jako usankcjonowanie tam okupacyjnej władzy na mocy tzw. referendów - PAP) może zakończyć wojnę z Ukrainą. "Nie dałoby się wówczas wykluczyć uznania przez Moskwę, że na tym etapie cele interwencji zostały zrealizowane" - podkreślił rozmówca.
Według szefa warszawskiego ośrodka Rosja, mimo częstego odwoływania się do groźby użycia broni jądrowej, raczej nie zdecyduje się na taki krok. "Te pogróżki należy postrzegać jako próbę zastraszenia Zachodu. Użycie ładunków nuklearnych, nawet tych o charakterze taktycznym, wiąże się z trudnymi do przewidzenia konsekwencjami, z czego Rosjanie zdają sobie sprawę. W mojej ocenie prezydent Putin nie byłby skłonny do podjęcia aż tak dużego ryzyka" - podkreślił Eberhardt.
Ośrodek Studiów Wschodnich, założony w 1990 roku z inicjatywy Marka Karpia, jest jednym z wiodących think tanków w Europie Środkowej. Dr Adam Eberhardt kieruje OSW od 2016 roku.
Autor: Michał Szczygielski (PAP)
szm/ jar/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu