Przeprowadzona w ubiegłym tygodniu inspekcja na granicy pokazała, że zbudowana pięć lat temu konstrukcja ochronna o wartości 200 mln lewów (100 mln euro) uległa prawie całkowitemu zniszczeniu. Nie działa elektroniczny system ostrzegawczy, który miał uprzedzać o ewentualnym nielegalnym przekroczeniu granicy.

Wzdłuż 259-kilometrowej granicy są odcinki, przez które swobodnie można przedostać się do Bułgarii, zwłaszcza z pomocą działających po obu jej stronach przemytników - mówił w środę wieczorem Panajotow.

Minister poinformował, że jego resort opracował plan wykorzystania na granicy z Turcją 1050 żołnierzy i 145 sztuk sprzętu – samochodów terenowych, śmigłowców i dronów. Siły te mogą być na miejscu w ciągu 24 godzin. Oprócz tego rząd Bułgarii może wzmocnić ochronę granicy dodatkowymi siłami policji granicznej i żandarmerii.

Reklama

Panajotow powiedział, że w ośrodkach migracyjnych w kraju, które mogą przyjąć 7 tys. osób, wciąż jest wolnych około 25-30 proc. miejsc. Jednak nie można wykluczyć konieczności stworzenia nowych miejsc w razie dużego napływu migrantów.

Rząd Bułgarii rozważa obecnie włączenie się do unijnego planu przyjęcia uchodźców z opanowanego przez talibów Afganistanu. Na razie podjęto decyzję o przyjęciu pracujących dla NATO i UE 100 Afgańczyków wraz z rodzinami. „Ostateczna decyzja o ewentualnej większej liczbie zostanie podjęta po osiągnięciu konsensusu w tej sprawie” – oświadczył minister spraw zagranicznych Swetłan Stoew.

Szef dyplomacji poinformował również, że z Afganistanu ewakuowano 11 obywateli bułgarskich. Pozostało tam sześciu, którzy mają być ewakuowani z pomocą sojuszników. Ambasada Bułgarii w Kabulu nie działa od 2018 roku, a 200-osobowy bułgarski kontyngent wojskowy został wycofany z Afganistanu wiosną br.