"Za każdym razem, kiedy słyszy wiadomości mówi, że jest w szoku" - powiedział Żdanow w wywiadzie dla niezależnego radia Echo Moskwy. FBK uznana została w środę za organizację ekstremistyczną i sąd nakazał, by natychmiast przerwała działalność.

Żdanow wyjaśnił, że pracownicy FBK na razie żyją z oszczędności. Fundacja utrzymywała się z datków od obywateli; teraz osobom przekazującym takie datki grozić będzie odpowiedzialność karna. Żdanow, który kierował FBK zapowiedział, że współpracownicy Nawalnego zwrócą się o wsparcie wtedy, gdy znajdą sposób finansowania bezpieczny dla ofiarodawców.

Nie wyjaśnił przy tym, czy zwolennicy Nawalnego założą za granicą nową organizację.

Moskiewski Sąd Miejski uznał w środę FBK, powiązaną z Nawalnym Fundację Ochrony Praw Obywateli (FZPG) oraz sztaby Nawalnego w regionach Rosji za organizacje ekstremistyczne. Posiedzenie odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Decyzja sądu oznacza, że struktury Nawalnego mają zakaz rozpowszechniania wszelkich informacji, dokonywania operacji finansowych, organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w wyborach.

O uznanie struktur Nawalnego za organizacje ekstremistyczne zwróciła się w kwietniu br. prokuratura Moskwy. Twierdziła ona, że współpracownicy aresztowanego opozycjonisty chcą "stworzyć warunki do zmiany podstaw porządku konstytucyjnego, w tym wykorzystać scenariusz kolorowej rewolucji".