Prezydent Ukrainy zdecydował. Wołodymyr Zełenski nie pojawi się w Gdańsku na Kongresie Odbudowy Ukrainy - wynika z nieoficjalnych informacji podanych przez Polskie Radio i Polsat News. Wiadomo, że zastąpi go premier Julia Swyrydenko. Sprawę absencji Zełenskiego skomentował już premier Donald Tusk.
Napięcia na linii Warszawa-Kijów sięgnęło zenitu. Machinę nieporozumień i wzajemnych pretensji uruchomił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, nadając jednej z jednostek wojskowych nazwę „Bohaterów UPA”.
Ta decyzja wywołała niezrozumienie i oburzenie po stronie polskiej. Zabiegi dyplomatyczne i próba przekonania władz Ukrainy do zmiany nazwy nie przyniosły rezultatów. W sprawie tej próbował interweniować między innymi premier Donald Tusk i wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Oliwy do ognia dolał prezydent Karol Nawrocki, ogłaszając w maju, że Zełenski powinien stracić nadany przez Andrzeja Dudę Order Orła Białego. O tym, że tak się stanie Nawrocki zadecydował w miniony piątek.
Decyzja Nawrockiego wywołała natychmiastową reakcję po stronie ukraińskiej. Wołodymyr Zełenski Order Orła Białego odesłał sam, na koszt odbiorcy. W ślad za obecnym prezydentem Ukrainy poszli jego poprzednicy. Zwrot polskiego odznaczenia państwowego zapowiedzieli także Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko.
Zełenski się obraził? Do Gdańska nie przybędzie
To jednak nie koniec napięć. We wtorek media obiegła informacja, że 25 i 26 czerwca Wołodymyr Zełenski nie pojawi się na planowanym w Gdańsku Kongresie Odbudowy Ukrainy. Wiadomo, że na czele delegacji ukraińskiej ma stanąć premier tego kraju Julia Swyrydenko.
Kongres miał być poświęcony odbudowie Ukrainy po wojnie i jej przyszłych relacjach z UE. Obecność na konferencji potwierdziła m.in. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Tusk komentuje nieobecność Zełenskiego
Głos w tej sprawie zdążył już też zabrać szef polskiego rządu. Donald Tusk na konferencji tuż przed posiedzeniem rządu oświadczył, że jest odpowiedzialny za Polskę, a nie za Ukrainę i nie ma zamiaru przykładać ręki do podsycania tego napięcia.
Jak dodał, Kongres poświęcony odbudowie Ukrainy i tak się odbędzie.
– Niezależnie od tego, kto psuje nam robotę w Warszawie i w Kijowie – dodał Tusk. Zaznaczył, że Polska przygotowywała się od długiego czasu do Kongresu i pomogła przygotować ponad 200 umów i porozumień, a w grze są setki milionów dolarów do wydania na odbudowę Ukrainy po wojnie.
Tusk podkreślił jednocześnie, że zarówno w interesie Polski, jak i Ukrainy leży, by współpraca między naszymi krajami dobrze funkcjonowała. Ale, jak dodał, nie on decyduje, kto ostatecznie przybędzie z Kijowa do Gdańska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu