Nieoczekiwany zwrot na rynku pracy. Lipiec przyniósł zmianę

PUP
Polski rynek pracy przyniósł w lipcu niespodziewaną zmianę. Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła do 5,9 proc., a liczba osób pozostających w rejestrach urzędów pracy przekroczyła 907 tys.GazetaPrawna.pl / Gazeta Prawna/Zdjęcie poglądowe przygotowane przy pomocy sztucznej inteligencji
47 minut temu

Polski rynek pracy przyniósł w lipcu niespodziewaną zmianę. Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła do 5,9 proc., a liczba osób pozostających w rejestrach urzędów pracy przekroczyła 907 tys. To pierwszy sygnał odwrócenia spadkowego trendu obserwowanego wiosną.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oszacowało, że stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce wyniosła w lipcu 2026 r. 5,9 proc. Miesiąc wcześniej było to 5,8 proc., co oznacza wzrost o 0,1 pkt proc. Dane za lipiec mają na razie charakter wstępny. Ostateczny odczyt zostanie opublikowany przez Główny Urząd Statystyczny.

Zmiana zwraca uwagę przede wszystkim dlatego, że nastąpiła w środku sezonu letniego, gdy tradycyjnie zwiększa się zapotrzebowanie na pracowników m.in. w turystyce, gastronomii, budownictwie, rolnictwie i ogrodnictwie. Wiosną wskaźnik bezrobocia systematycznie się obniżał. W lutym i marcu wynosił 6,1 proc., w kwietniu 6 proc., w maju 5,9 proc., a w czerwcu 5,8 proc.

Bezrobocie w Polsce w górę mimo sezonu letniego

Na koniec lipca w urzędach pracy zarejestrowanych było 907,3 tys. osób bezrobotnych. To o 5,8 tys., czyli o 0,6 proc., więcej niż miesiąc wcześniej. Znacznie większa jest różnica w porównaniu z sytuacją sprzed roku. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych była o 76,5 tys., czyli o 9,2 proc., wyższa niż pod koniec lipca 2025 r.

W lipcu do urzędów pracy zgłosiło się około 98,6 tys. nowych bezrobotnych. W porównaniu z czerwcem liczba rejestracji zwiększyła się o 14,8 tys., czyli o 17,7 proc. Jednocześnie była o 9,8 tys., czyli o 9,1 proc., niższa niż w lipcu poprzedniego roku.

W tym samym czasie z ewidencji urzędów pracy wyrejestrowano około 91,6 tys. osób. To o 6,5 tys., czyli o 6,6 proc., mniej niż miesiąc wcześniej. W porównaniu z lipcem 2025 r. odpływ z rejestrów był jednak wyższy o 17 tys., czyli o 22,8 proc.

W praktyce napływ nowych bezrobotnych okazał się w lipcu większy od liczby osób opuszczających rejestry, co przełożyło się na wzrost łącznej liczby zarejestrowanych.

Oferty pracy nie wystarczyły, by zatrzymać wzrost bezrobocia

Jednocześnie pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 37,8 tys. wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji zawodowej. Było ich o 2,9 tys., czyli o 8,2 proc., więcej niż w czerwcu. Porównanie roczne wypada jednak znacznie słabiej. Liczba zgłoszonych miejsc pracy była o 8,1 tys., czyli o 17,6 proc., mniejsza niż w lipcu 2025 r.

Dane dotyczące ofert pracy pokazują więc dwie różne tendencje. W relacji miesięcznej aktywność pracodawców wzrosła, ale liczba miejsc zgłaszanych do publicznych służb zatrudnienia pozostaje wyraźnie niższa niż przed rokiem.

Nie oznacza to automatycznie, że cała liczba ofert dostępnych na rynku zmniejszyła się w takim samym stopniu. Statystyka resortu obejmuje miejsca pracy i aktywizacji zawodowej zgłaszane do urzędów pracy, a znaczna część rekrutacji prowadzona jest obecnie bezpośrednio przez przedsiębiorstwa i internetowe serwisy rekrutacyjne.

Najwyższe bezrobocie w powiecie szydłowieckim

Ogólnopolska stopa bezrobocia nadal ukrywa bardzo duże różnice między lokalnymi rynkami pracy. Według szacunków resortu najwyższy wskaźnik ponownie zanotowano w powiecie szydłowieckim w województwie mazowieckim, gdzie wyniósł 22,8 proc.

Na kolejnych miejscach znalazły się powiat brzozowski w województwie podkarpackim ze stopą bezrobocia wynoszącą 19,3 proc. oraz powiat przysuski w województwie mazowieckim, gdzie wskaźnik sięgnął 18,4 proc.

Na drugim końcu zestawienia znalazł się powiat poznański. Szacowana stopa bezrobocia wyniosła tam zaledwie 1,4 proc. W Poznaniu oraz Warszawie wynosiła po 1,6 proc. Różnica między powiatami o najlepszej i najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy przekracza więc 20 pkt proc.

Dane te po raz kolejny pokazują, że sytuacja osób poszukujących zatrudnienia jest silnie uzależniona od miejsca zamieszkania. Duże ośrodki miejskie i ich bezpośrednie otoczenie utrzymują bardzo niski poziom bezrobocia, podczas gdy w części powiatów wskaźniki pozostają kilkukrotnie wyższe od średniej krajowej.

Reforma urzędów pracy zmieniła statystyki bezrobocia

Przy analizie danych rocznych trzeba uwzględnić zmianę przepisów, która nastąpiła 1 czerwca 2025 r. Wtedy weszła w życie ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia, zastępująca obowiązujące wcześniej regulacje.

Jedną z istotnych zmian było umożliwienie rejestracji w urzędzie pracy właściwym dla miejsca zamieszkania, a nie – jak wcześniej – miejsca zameldowania. Reforma rozszerzyła również grupę osób, które mogą uzyskać status bezrobotnego, oraz zmodyfikowała sposób działania publicznych służb zatrudnienia.

Zmiany te wpłynęły na liczbę osób pojawiających się w rejestrach urzędów pracy. Z tego względu proste porównywanie części danych z okresami sprzed reformy wymaga ostrożności. Nie cały roczny wzrost liczby zarejestrowanych bezrobotnych należy interpretować jako rezultat likwidacji miejsc pracy.

Bezrobocie według Eurostatu znacznie niższe od danych urzędów pracy

Równolegle funkcjonuje druga, odmienna miara bezrobocia, oparta na metodologii wykorzystywanej przez Eurostat. Nie jest ona bezpośrednio porównywalna ze stopą bezrobocia rejestrowanego, ponieważ nie wynika z liczby osób zapisanych w urzędach pracy.

Według danych przywoływanych przez resort pracy stopa bezrobocia liczona zgodnie z metodologią Eurostatu wyniosła w Polsce w czerwcu 3,1 proc. Polska pozostawała tym samym w grupie państw Unii Europejskiej o najniższym bezrobociu.

Różnica między wskaźnikiem 5,8 proc. według bezrobocia rejestrowanego w czerwcu a wynikiem 3,1 proc. według metodologii europejskiej nie jest sprzecznością. Oba wskaźniki mierzą rynek pracy w odmienny sposób. Status osoby zarejestrowanej jako bezrobotna w urzędzie pracy nie jest tożsamy z definicją osoby bezrobotnej wykorzystywaną w badaniach aktywności ekonomicznej.

Sezonowy wzrost bezrobocia pojawił się wcześniej

Wieloletnie dane pokazują, że na polskim rynku pracy widoczna jest sezonowość. Bezrobocie zwykle zwiększa się zimą, gdy kończy się część prac sezonowych, ograniczana jest aktywność m.in. w budownictwie i rolnictwie, a część umów terminowych wygasa pod koniec roku.

Od wiosny sytuacja zazwyczaj się poprawia. Wyższe zapotrzebowanie na pracowników pojawia się m.in. w budownictwie, turystyce, hotelarstwie, gastronomii, rolnictwie i ogrodnictwie. Dlatego spadki bezrobocia są często widoczne w kwietniu, maju i czerwcu, a niskie poziomy mogą utrzymywać się również w okresie wakacyjnym.

W 2026 r. ten schemat był widoczny do czerwca. Po osiągnięciu 6,1 proc. w lutym i marcu stopa bezrobocia spadła do 6 proc. w kwietniu, 5,9 proc. w maju oraz 5,8 proc. w czerwcu. Lipcowy szacunek na poziomie 5,9 proc. przerwał tę serię.

Dopiero kolejne miesięczne dane pokażą, czy był to jednorazowy ruch związany m.in. ze zmianą liczby rejestracji, czy początek trwalszego pogorszenia wskaźników rynku pracy.

Źródła:

  • Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – szacunki dotyczące bezrobocia rejestrowanego w lipcu 2026 r. oraz dane o liczbie bezrobotnych i ofertach pracy.
  • Główny Urząd Statystyczny – dane dotyczące bezrobocia rejestrowanego i liczby osób bezrobotnych w 2026 r.
  • Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – informacje o ustawie o rynku pracy i służbach zatrudnienia obowiązującej od 1 czerwca 2025 r.
  • Eurostat – dane dotyczące bezrobocia w Polsce i pozostałych państwach Unii Europejskiej.
  • Urząd Pracy m.st. Warszawy – dane GUS dotyczące stopy bezrobocia w czerwcu 2026 r.
Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.