Rosję wskazano jako głównego wroga w nowej strategii rozwoju Bundeswehry. Nasz zachodni sąsiad opracował plany rozbudowy armii na najbliższe lata, a choć dokument brzmi poważnie, towarzyszy mu mnóstwo absurdów. Łącznie z tym, że na ewentualną wojnę Niemcy chcą wysyłać...emerytów.
Po latach rozbrajania się oraz spokojnego i pokojowego życia, Berlin postanowi znów postawić na wojsko i opracować plan rozbudowy armii. Dokument opracował niemiecki szef resortu obrony, Boris Pistorius i część jego założeń przedstawił opinii publicznej.
Niemcy ogłosili wielką reformę armii
W strategii potwierdzono to, o czym dotychczas niemieccy politycy coraz głośniej rozmawiali, a mianowicie chęć dążenia, by niemiecka armia znów stała się liczącym graczem na kontynencie.
- Przekształcamy Bundeswehrę w najsilniejszą armię konwencjonalną w Europie. W perspektywie krótkoterminowej zwiększamy nasze zdolności obronne i wytrzymałość, w perspektywie średnioterminowej dążymy do znacznie szerszego wzrostu zdolności, a w perspektywie długoterminowej osiągniemy przewagę technologiczną – zadeklarował minister Pistorius.
Strategia jasno wskazuje, iż obecnie największym zagrożeniem dla Niemiec staje się Rosja. To jej polityka i działania powodować mają, iż stwarza ona „warunki do ataku militarnego na państwa NATO”. Aby przeciwstawić się temu zagrożeniu, Niemcy potwierdzają, iż początkiem jest osobowa rozbudowa sił zbrojnych. Pierwszy krok na tej drodze zrobiono pod koniec ubiegłego roku, przyjmując nowe przepisy o poborze i dziś, po trzech miesiącach ich obowiązywania, widać pewien wzrost. Bundeswehra, pierwszy raz od wielu lat, przestała się kurczyć i na koniec marca osiągnęła liczbę 185 400 osób, czyli o 3300 żołnierzy więcej, niż przed rokiem. To jednak dopiero początek. W myśl nowej niemieckiej strategii, w ciągu najbliższych 10 lat rozrosnąć ma się do 260 tys. aktywnych wojskowych i 200 tys. rezerwistów.
Emeryci do wojska. Mając 70 lat, też można nosić karabin
Minister Pistorius, utajniając dużą część strategii, nie wyjawił, jak chce osiągnąć te ambitne plany, jednak nieco światła na pomysł rozbudowy kadrowej Bundeswehry rzucają słowa nowego szefa Stowarzyszenia Rezerwistów, Bastiana Ernsta. W rozmowie z niemiecką RND, prezes uznał, iż należy rozważyć podniesienie wieku rezerwistów, których będzie można powołać do wojska. Dzisiejszy 65 rok życia uznał za niewystarczający i zaproponował podniesienie wieku rezerwistów do 70 lat.
- Ludzie zachowują sprawność fizyczną dłużej i nie powinniśmy marnować zasobów ludzi z doświadczeniem życiowym i zawodowym. Jeśli narzekamy na niedobór młodych ludzi, to powinniśmy poprawić sytuację również po drugiej stronie piramidy wiekowej – twierdzi Bastian Ernst.
Prezes przyznaje jednocześnie, że dziś w Niemczech nie wiadomo, ilu tak naprawdę jest rezerwistów. Do stowarzyszenia należy co prawda 110 tys. osób, ale jedynie 60 tys. oficjalnie jest wyznaczonych do służby. Dlatego proponuje on wprowadzenie nowego systemu rejestracji wojskowej, który pozwoli określić dokładną liczbę osób podlegających ewentualnemu poborowi.
Setki przepisów do kosza. Biurokracja niszczyła wojsko
W nowej strategii minister Pistorius skupił się nie tylko na liczebnej i sprzętowej rozbudowie sił zbrojnych, ale też na walce z biurokracją. Po dokonaniu przeglądu obowiązujących dziś przepisów okazało się, że ponad 150 z nich to anachronizmy, utrudniające codzienne funkcjonowanie armii. Nie podał co prawda konkretów, ale wyręczyli go dziennikarze Bilda i WELT. Udało im się dotrzeć do niektórych, zaskakujących zapisów, do dziś obowiązujących w Bundeswehrze.
„Jeśli żołnierz rozerwie spodnie podczas ćwiczeń bojowych, należy sporządzić protokół uszkodzenia w trzech egzemplarzach. Następnie kilku przełożonych decyduje, czy żołnierz otrzyma nową parę spodni” – brzmi, zdaniem Bilda jeden z przepisów.
Ciekawie prezentują się też zasady, na jakich żołnierze mają prawo uczestniczyć w zajęciach na strzelnicy. Jak podaje WELT, jedzenie i picie na terenie tych obiektów jest zakazane w obawie przed skażeniem posiłków niebezpiecznymi materiałami. Zaś po każdym strzelaniu „buty należy prać w specjalnej pralni”. Przytaczane są też przepisy, jakie obowiązywały podczas międzynarodowych misji.
- Podczas misji w Afganistanie obowiązywała segregacja odpadów zgodnie z niemieckimi normami. „Afgańczycy zbierali odpady, wrzucali je na stos i palili” – wspomina w rozmowie z WELT jeden z weteranów.
Według nowych zasad, wojskowe przepisy od teraz będą miały ustaloną datę ważności. Jeśli po jej upływie nie zostaną przedłużone, automatycznie uznawane będą za nieważne. Ma to zapobiec piętrzeniu się różnych, wprowadzanych niekiedy doraźnie, administracyjnych absurdów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu