Trump luzuje sankcje na Iran. To walka o głosy przed wyborami do Kongresu

US President Trump departs the White House to spend the weekend at Mar-a-Lago
Trump zdecydował się na czasowe złagodzenie restrykcji wobec irańskiej ropy, reagując na napięcia na rynku energii i rosnące ceny surowca, które bezpośrednio uderzają w amerykańskich konsumentów.PAP/EPA / SHAWN THEW / POOL
dzisiaj, 09:07

Waszyngton zdecydował się na czasowe złagodzenie restrykcji wobec irańskiej ropy, reagując na napięcia na rynku energii i rosnące ceny surowca, które bezpośrednio uderzają w amerykańskich konsumentów. Wysokie ceny paliw zwiększają niezadowolenie społeczne i mogą przełożyć się na wynik wyborów do Kongresu, co dodatkowo komplikuje sytuację polityczną administracji Donalda Trumpa.

Departament Skarbu USA ogłosił decyzję o dopuszczeniu do sprzedaży irańskiej ropy, która została już wcześniej załadowana na tankowce. Jak przekazał sekretarz skarbu Scott Bessent, chodzi o około 140 mln baryłek surowca, które w najbliższych tygodniach trafią na światowe rynki. Pozwolenie ma charakter ograniczony czasowo – obowiązuje do 19 kwietnia i obejmuje wyłącznie ładunki znajdujące się na morzu przed 20 marca.

Władze USA próbują jednocześnie utrzymać presję finansową na Teheran i ograniczyć jego możliwości korzystania z globalnego systemu bankowego. Dochody ze sprzedaży ropy mają pozostać w dużej mierze poza bezpośrednim dostępem irańskich władz.

Bessent podkreślił, że decyzja wpisuje się w szerszą strategię stabilizacji rynku energii. Jak zaznaczył, uwolnienie części zapasów pozwoli złagodzić napięcia podażowe, które nasiliły się w ostatnich tygodniach w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie.

Globalny rynek ropy pod presją konfliktu USA–Izrael–Iran

Decyzja Waszyngtonu zapadła w momencie eskalacji działań militarnych. Siły Obronne Izraela ponownie przeprowadziły uderzenia na cele w Teheranie po tym, jak Iran wystrzelił rakiety w kierunku izraelskiego terytorium. Konflikt ten bezpośrednio przekłada się na rynek surowców, zwiększając ryzyko zakłóceń w dostawach.

Kluczowym punktem napięcia pozostaje cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowej ropy. Każde zagrożenie dla jej drożności powoduje natychmiastową reakcję cenową na rynkach globalnych. W ostatnich tygodniach notowania ropy wyraźnie wzrosły, co zwiększyło presję na administrację USA.

Dodatkowo Iran ograniczył eksport gazu i zapowiedział możliwość działań odwetowych, co jeszcze bardziej podniosło poziom niepewności. W takich warunkach szybkie zwiększenie podaży surowca stało się dla Waszyngtonu priorytetem.

Strategia USA: więcej ropy na rynku, mniej wpływów Iranu

Według danych przekazanych przez Departament Skarbu, działania USA doprowadziły już do wprowadzenia na rynek około 440 mln baryłek ropy z różnych źródeł. Wcześniej podobne rozwiązanie zastosowano wobec rosyjskiego surowca – uwolniono około 130 mln baryłek znajdujących się na tankowcach.

Mechanizm jest prosty: zwiększenie dostępności ropy obniża ceny, co w teorii ogranicza dochody państw objętych sankcjami. Problem w tym, że ilość uwolnionego paliwa jest na tyle niewielka, że de facto nie ma to większego wpływu na ceny ropy na rynkach.

W przypadku Iranu dodatkowym celem jest rzekomo osłabienie jego zdolności do wykorzystywania eksportu energii jako narzędzia nacisku politycznego.

Bessent wskazał, że część irańskiej ropy trafiała dotychczas do Chin, które gromadziły ją dzięki preferencyjnym cenom. Tymczasowe uwolnienie zapasów ma zaburzyć ten mechanizm i skierować surowiec na szerszy rynek.

Polityczne tło decyzji Trumpa. Amerykanie coraz bardziej niezadowoleni

Rosnące ceny ropy i paliw stały się jednym z kluczowych problemów wewnętrznych w USA. Wysokie koszty energii bezpośrednio uderzają w gospodarstwa domowe, zwiększając frustrację wyborców. Historia amerykańskiej polityki pokazuje, że ceny paliw mają istotny wpływ na nastroje społeczne i wyniki wyborów.

W tym kontekście decyzja o częściowym zniesieniu sankcji ma nie tylko wymiar gospodarczy, ale również polityczny. Administracja stara się ograniczyć presję inflacyjną i poprawić nastroje społeczne przed wyborami do Kongresu.

Atak na Iran miał pokazać siłę, obnażył słabości

Równolegle do decyzji gospodarczych narasta krytyka działań Donalda Trumpa na arenie międzynarodowej. Prezydent zdecydował się na uderzenie w Iran bez wcześniejszych konsultacji z kluczowymi sojusznikami, co spotkało się z chłodną reakcją państw Zachodu.

Oficjalnym uzasadnieniem operacji były obawy związane z rozwojem programu atomowego Iranu. W praktyce decyzja ta miała silny wymiar wewnętrzny – była próbą przejęcia dostępu do surowców, co w praktyce mogło przełożyć się na obniżkę cen ropy. Trzeba przypomnieć, że niskie ceny paliw były jedną z kluczowych punktów w kampanii wyborczej Trumpa.

Geopolityczny piruet polegający na uzyskaniu dostępu do ropy w Wenezueli i Iranie mógł znów wywindować poparcie dla prezydenta USA dając Republikanom mocny mandat przed zbliżającymi się wyborami do Kongresu. Warto przypomnieć, że ich zwycięstwo w wyborach to być lub nie być dla obecnej administracji Białego Domu, a różnica dzieląca ich od Demokratów, to zaledwie cztery mandaty.

Po nieudanym ataku na Iran, Trump próbował wciągnąć w de facto wewnętrzną wojnę całe NATO, co nie przyniosło skutku. Frustracja i ostre wypowiedzi wobec sojuszników sprawiły, że obecnie trudniej mu budować szerokie poparcie dla swoich inicjatyw. Czy czas Trumpa się kończy? Dowiemy się po wyborach.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.