"Sąd Najwyższy nie zajmuje się poradnictwem prawnym. Sąd Najwyższy nie jest zasłoną dymną pod kątem potwierdzania orzeczeń przez sądy odwoławcze" - powiedział sędzia Jarosław Matras w uzasadnieniu środowego postanowienia SN odmawiającego podjęcia uchwały. Jak dodał, to sąd powszechny w tym przypadku sprawuje wymiar sprawiedliwości i fakt, "czy orzeczenie będzie pozytywnie, czy negatywnie odebrane przez polityków, władze, media - nie ma to znaczenia".

Sędzia Matras dodał, że sąd powszechny "nie może oczekiwać, że jak jest sprawa trudna, czy precedensowa, to lepiej niech to może SN rozstrzygnie".

W środę Sąd Najwyższy w Izbie Karnej zajął się pytaniem elbląskiego sądu okręgowego w związku z umorzeniem postępowania wobec prokurator Barbary K., która w początkowej fazie prowadziła śledztwo dotyczące spółki Amber Gold.

Reklama

W 2018 r. prowadząca śledztwo legnicka prokuratura wystąpiła z wnioskiem o uchylenie immunitetu Barbarze K. Ostatecznie - w maju 2019 r. - Izba Dyscyplinarna SN utrzymała decyzję I instancji o uchyleniu immunitetu K., co otworzyło drogę do postawienia jej zarzutów. K. usłyszała zarzuty w marcu 2020 r., zaś w grudniu 2020 r. sformułowano wobec niej akt oskarżenia, który trafił w lutym 2021 r. do Sądu Rejonowego w Elblągu.

Elbląski sąd rejonowy zdecydował jednak w listopadzie zeszłego roku o umorzeniu sprawy. Uznał, że wobec K. brak jest wymaganego uchylenia immunitetu. Wskazywał bowiem, że uchwała "zezwalająca na pociągnięcie Barbary K. do odpowiedzialności karnej za zarzucane jej przestępstwo została utrzymana w mocy uchwałą Izby Dyscyplinarnej SN, którą utworzono nie zapewniając jej niezależności i bezstronności".

Reklama

Na decyzję o umorzeniu sprawy K. do elbląskiego sądu okręgowego zażaliła się prokuratura. Natomiast elbląski SO w związku z tym skierował w kwietniu br. pytanie w tej sprawie do SN. Z jednej strony SO w Elblągu wskazał m.in. na orzecznictwo europejskich trybunałów odnoszące się do Izby Dyscyplinarnej, zaś z drugiej zaznaczył, że nie było "innej procesowej możliwości uzyskania wymaganego zezwolenia na ściganie za przestępstwo chronionego immunitetem prokuratora".

W uzasadnieniu środowego postanowienia SN zastrzegł, że sprawa o zezwolenie na pociągniecie do odpowiedzialności karnej osoby chronionej immunitetem jest częścią postępowania karnego i powinna spełniać wszelkie konstytucyjne standardy mówiące m.in. o rozpatrzeniu jej przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. "Nie do przyjęcia jest koncepcja, że można ograniczyć prawo do obrony na etapie postępowania immunitetowego, tylko dlatego, że sprawa będzie rozpatrywana w przyszłości przez sąd decydujący o winie i karze" - podkreślił sędzia Matras.

"Jak wiemy w formule uchwały trzech izb SN, która nas dalej wiąże, Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Ale sąd powszechny nie jest związany uchwałą trzech izb. Niech więc sobie rozstrzygnie, czy zaaprobuje argumenty uchwały, czy też uważa, iż Izba Dyscyplinarna była sądem" - zaznaczył sędzia Matras.

Wydana w styczniu 2020 r. przez trzy izby Sądu Najwyższego: Karną, Cywilną i Pracy, uchwała stanowiła, że "nienależyta obsada sądu występuje wtedy, gdy w składzie sądu znajduje się osoba wyłoniona na sędziego przez Krajową Radę Sądownictwa", której sędziowscy członkowie wyłonienie zostali na mocy zreformowanych przepisów. W uchwale zaznaczono m.in., że w odniesieniu do Izby Dyscyplinarnej SN ma zastosowanie do orzeczeń tej Izby bez względu na datę ich wydania. Z kolei w kwietniu 2020 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że uchwała trzech izb SN jest niezgodna z konstytucją.

Następnego dnia po umorzeniu postępowania przeciwko K. przez sąd rejonowy sędzia Maciej Rutkiewicz, który wydał tamtą decyzję, został odsunięty od orzekania przez prezes SR w Elblągu, zaś Izba Dyscyplinarna SN w grudniu 2021 r. zawiesiła go w czynnościach służbowych. Na tamtą decyzję pełnomocnicy sędziego Rutkiewicza złożyli zażalenie, które w takich przypadkach trafia do Wydziału II Izby Dyscyplinarnej. Po likwidacji Izby Dyscyplinarnej w lipcu br. zażalenie przeszło do nowej Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN.

W lipcu 2017 r. prok. K. zeznawała jako świadek przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. "Sprawa Amber Gold przerosła zarówno moje możliwości, jak i możliwości prokuratury rejonowej" - przyznała wówczas. Jednocześnie zaprzeczała, aby w tej sprawie były wobec niej stosowane jakieś naciski ze strony przełożonych lub wysuwano wobec niej sugestie dotyczące kierunku postępowania. Mówiła, że nie zna Marcina P. i nigdy nie miała z nim kontaktu. Zapewniła ponadto, że nigdy, w żadnej sprawie, nie przyjęła od nikogo żadnych korzyści. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński