Prezes NIK Marian Banaś zaprezentował w czwartek raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący przygotowań do wyborów korespondencyjnych prezydenta RP, które miały się odbyć 10 maja 2020 r. Według NIK nie było podstaw prawnych do tego, żeby premier wydawał jakiekolwiek polecenia Poczcie Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych związane z wykonaniem i realizacją wyborów prezydenckich 10 maja ub.r. Izba skierowała do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z organizacją wyborów przez zarządy Poczty Polskiej i PWPW.

Poseł Mariusz Witczak, który w przeszłości pracował nad ustawami związanymi z prawem wyborczym, podkreślił w rozmowie z PAP, że raport NIK potwierdził wcześniejsze opinie, m.in. Koalicji Obywatelskiej, dotyczące zeszłorocznych wyborów prezydenckich, przede wszystkim te o braku podstaw prawnych do organizacji głosowania korespondencyjnego. "Obok defektów prawnych, jest oczywiście też kwestia ogromnych pieniędzy, które wydano na przeprowadzenie wyborów, które się nie odbyły" - zauważył Witczak.

Ocenił zarazem, że wątpliwości prawne budzą także wybory prezydenckie z 28 czerwca, będące konsekwencją majowych, których ostatecznie nie przeprowadzono. "Czerwcowe wybory również zostały osadzone na wątpliwych fundamentach prawnych" - stwierdził polityk. Jak tłumaczył, Kodeks wyborczy nie przewidział sytuacji, jaka zaistniała 10 maja 2020 r. "Chodzi o zasady dotyczące finansowania wyborów, limitów wydatków na kampanię, zbierania podpisów, akceptacji wcześniej zarejestrowanych kandydatów" - wyjaśnił poseł KO.

Reklama

Według niego poważne wątpliwości budzi również nierówny status kandydatów na prezydenta. "Andrzej Duda prowadził kampanię przez pół roku i dysponował, zgodnie z prawem, dwoma budżetami kampanijnymi, a Rafał Trzaskowski miał do dyspozycji tylko trochę ponad połową budżetu, zaplanowanego w normalnej edycji wyborczej" - wskazał Witczak.

Zwrócił ponadto uwagę na postawę mediów publicznych, zwłaszcza TVP, która - w jego ocenie - "w wyraźny sposób faworyzowała" urzędującego prezydenta. "+Wiadomości+" wyglądały jak spoty wyborcze Andrzeja Dudy. Gdyby chcieć przeliczyć faworyzowanie go w ten sposób przez media publiczne, głównie jeżeli chodzi o konstrukcję +Wiadomości+, to okazałoby się że były to dziesiątki milionów złotych na korzyść Dudy" - zaznaczył polityk.

Reklama

Jego zdaniem osoby odpowiedzialne za przygotowania do tzw. wyborów kopertowych bez podstaw prawnych powinny ponieść konsekwencje nie tylko polityczne, ale też formalno-prawne. "Konsekwencje polityczne w normalnym, cywilizowanym świecie to mogłaby być oczywiście dymisja rządu i Trybunał Stanu" - powiedział Witczak. Jak dodał, przed TS powinni stanąć przede wszystkim premier Mateusz Morawiecki i wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Oprócz tego - w ocenie polityka Platformy - konieczne są też zmiany prawne, takie jak choćby nadanie Państwowej Komisji Wyborczej rangi konstytucyjnej - określenie, że to ta instytucja jest odpowiedzialna za organizację wyborów. Witczak uważa, iż należałoby przywrócić poprzedni, zmieniony kilka lat temu przez Prawo i Sprawiedliwość skład PKW, tak by zasiadali w niej wyłącznie przedstawiciele sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego (obecny skład tworzą: sędzia TK, sędzia NSA oraz 7 osób wskazanych przez Sejm).

Polityk chciałby też przywrócić niezależność Krajowego Biura Wyborczego, czyli organu wykonawczego PKW. Obecnie jego szefa powołuje PKW spośród trzech kandydatów wskazanych przez ministra spraw wewnętrznych i administracji. Wcześniej była to wyłączna kompetencja PKW.

Zmian wymagają też - według Witczaka - przepisy dotyczące funkcjonowania mediów publicznych tak, by uniknąć w przyszłości faworyzowania jakiegokolwiek kandydata.

Zarządzone na 10 maja wybory prezydenckie nie odbyły się. Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w wydanej tego dnia uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i dodała, że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. W takiej sytuacji marszałek Sejmu Elżbieta Witek zarządziła nowe wybory na 28 czerwca (II tura odbyła się 12 lipca).

Kandydatką Koalicji Obywatelskiej, zgłoszoną do wyborów 10 maja była wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, która jednak zrezygnowała z udziału w kolejnych wyborach (powodem były głównie niekorzystne sondaże wyborcze). Nowym kandydatem KO został prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który w przeciwieństwie do swoich konkurentów, musiał zebrać wymaganą prawem liczbę 100 tys. podpisów poparcia. Pozostali kandydaci, zgodnie z przepisami specustawy wyborczej, mieli prawo ponownego zarejestrowania się w PKW.