Martynowski podkreślił, że podczas środowego Konwentu Seniorów marszałek Grodzki poinformował, że 27 maja Senat zajmie się ustawą ratyfikacyjną. "Teraz zrobimy przerwę (w posiedzeniu) od piątku, a 27 maja mamy się zebrać i rozpatrzyć ustawę ratyfikacyjną" - dodał senator PiS.

"Naszym zdaniem to powinno być jak najwcześniej, bo ta ustawa liczy raptem dwa artykuły i nie ma powodu, by przedstawiać jakieś inne argumenty. Uważamy, że 27 maja to jest za późno" - dodał szef senackiego klubu PiS.

Zapowiedział, że zgłosi wniosek formalne o rozszerzenie porządku obrad Senatu, choć nie ma jeszcze sprawozdania komisji w sprawie ustawy ratyfikacyjnej, na co powoływał się marszałek. "Możemy zrobić przerwę na komisję i porządek jeszcze rozszerzyć w tych dniach - 12-14 maja" - mówił Martynowski.

"To jest kpina, to są mistrzostwa świata w obstrukcji parlamentarnej, bo tak naprawdę rozpatrzymy ustawę ratyfikacyjną na bieżącym posiedzeniu, ale dopiero 27 maja. Komisje mają się zebrać dopiero 19 maja, więc kolejne tygodnie przewlekania tej sprawy" - zauważył wicemarszałek Marek Pęk.

"Pan marszałek Grodzki ma takie uprawnienia, żeby pilnie zwołać w tej sprawie komisje senackie, nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy o tym rozmawiali" - dodał. Zapowiedział, że będzie o to apelował do marszałka, bo jak nie ma sprawozdań komisji, nie można rozszerzyć porządku obrad.

"Ratyfikacja to prosty, jasny, klarowny dokument, składający się z dwóch zdań, który należy przyjąć bez poprawek i należy przyjąć pilnie, bo na to czeka Polska i na to czeka Europa. Nie ma takiego poczucia odpowiedzialności u większości senackiej" - podkreślił Pęk.

Argumentował, że klubowi PiS chodziło o to, żeby rozpatrzyć ratyfikację nie tylko na tym posiedzeniu, ale w tych dniach. "Mamy trzydniowe posiedzenie, moglibyśmy tę sprawę spokojnie zakończyć" - powiedział wicemarszałek.

Zaznaczył, że cała Europa przygląda się ratyfikacji, a "w Senacie dzieją się cuda". "Przyjmijmy w sposób pilny tę ratyfikację, a potem prowadźmy dalej dyskusję, panele, konsultacje" - mówił Pęk.