Rosyjskie prowokacje, podejrzenia o akcje sabotażowe, kolejne incydenty z udziałem dronów i rakiet w pobliżu polskich granic. Czy to tylko element wojny hybrydowej, czy zapowiedź znacznie poważniejszego zagrożenia? W obliczu napiętej sytuacji międzynarodowej coraz częściej powraca pytanie, czy Polska powinna przygotować się na najgorszy scenariusz, w tym na przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. Czy młodzi Polacy ponownie będą musieli stawić się przed komisją i trafić do koszar? Okazuje się, że pod względem prawnym pobór może zostać odwieszony w każdej chwili. Jest jednak kilka istotnych warunków.
Czy obowiązkowa służba wojskowa wróci? Wojsko wyjaśnia
Wątpliwości dotyczące ewentualnego powrotu obowiązkowego poboru pojawiają się coraz częściej. Nie bez powodu. Wojna za wschodnią granicą, rosyjskie prowokacje i rosnące napięcia na linii Rosja–NATO sprawiają, że kwestia przygotowania Polaków do obrony kraju staje się jednym z ważniejszych tematów debaty publicznej.
Głos w tej sprawie na antenie Radia WNET jakiś czas temu zabrał ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Oficer przypomniał, że zawieszenie obowiązkowej służby wojskowej nie oznacza jej całkowitego zniesienia. To istotna różnica, która ma znaczenie w przypadku gwałtownego pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa.
Pobór może zostać odwieszony w każdej chwili. Nie potrzeba nowych przepisów
Czy gdyby sytuacja międzynarodowa stała się na tyle poważna, że Polska potrzebowałaby znacznego zwiększenia liczebności armii, konieczne byłoby uchwalenie nowych przepisów? Jak wyjaśnił rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, od strony formalnej nie ma takiej potrzeby. – Wszyscy dobrze wiemy, że ten pobór nie jest odwołany, ten pobór jest zawieszony czasowo i on w każdej chwili może być odwieszony, jeżeli będzie tego sytuacja potrzebowała – oświadczył ppłk Jacek Goryszewski.
Oznacza to, że obowiązkowa służba wojskowa nie została definitywnie wyeliminowana z polskiego systemu prawnego. Możliwość jej przywrócenia nadal istnieje. Nie oznacza to jednak, że wojsko przygotowuje się obecnie do przeprowadzenia powszechnego poboru.
Sam fakt, że takie rozwiązanie pozostaje dostępne, nie przesądza również o jego zastosowaniu. Znaczenie ma bowiem nie tylko ocena zagrożenia militarnego, ale także decyzje polityczne i nastawienie społeczeństwa.
Czy Polacy zgodziliby się na powrót obowiązkowego poboru?
Choć sytuacja za wschodnią granicą pozostaje napięta, a kolejne incydenty związane z bezpieczeństwem Polski wywołują niepokój, obecnie wojsko nie wskazuje na konieczność przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej.
Ppłk Goryszewski zwrócił uwagę, że istotną przeszkodą może być również brak społecznego poparcia dla takiego rozwiązania. – Trzeba spytać też, czy jest przyzwolenie społeczne na to, żeby takie czynności zrobić, bo wszystkie ankiety, wszystkie badania społeczne pokazują, że nie ma takiego przyzwolenia na to. No i jeszcze nie ma takiej konieczności – wyjaśnił oficer.
Polska chce mieć 300-tysięczną armię. Czy uda się osiągnąć ten cel?
Jednym z najważniejszych założeń polityki obronnej jest rozbudowa liczebności polskich sił zbrojnych. Ministerstwo Obrony Narodowej zakłada osiągnięcie poziomu 300-tysięcznej armii. Chodzi o zwiększenie potencjału obronnego bez konieczności natychmiastowego przywracania obowiązkowego poboru.
Jak podkreślił rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, realizacja tego planu jest możliwa, jeżeli państwo będzie konsekwentnie rozwijać system rekrutacji. – Cele, jakie określiło Ministerstwo Obrony Narodowej, czyli 300-tysięczna armia zawodowa, wydaje mi się, że w kolejnych latach są możliwe do realizacji, jeżeli będzie sukcesywnie i dobrze rozwijany system rekrutacji. To jest do osiągnięcia w przeciągu kilku lat – podsumował ppłk Jacek Goryszewski.
Na razie więc priorytetem pozostaje zwiększanie liczebności wojska poprzez dobrowolne formy służby. Obowiązkowy pobór pozostaje jednak rozwiązaniem, po które państwo może sięgnąć, jeśli sytuacja bezpieczeństwa będzie tego wymagała.
Prowokacje, sabotaż i rosyjskie zagrożenie. Czy Polsce grozi wojna?
Pytanie o ewentualny powrót poboru nie pojawia się w próżni. W tle pozostaje coraz bardziej napięta sytuacja bezpieczeństwa w regionie. Rosyjskie działania wymierzone w państwa NATO, prowokacje, podejrzenia o operacje sabotażowe i incydenty związane z naruszeniami przestrzeni powietrznej sprawiają, że scenariusz bezpośredniego zagrożenia Polski jest przedmiotem coraz poważniejszych analiz.
Czy Rosja może zdecydować się na otwarty konflikt zbrojny z naszym krajem? O bezpieczeństwo Polski i możliwy rozwój wydarzeń w programie „Graffiti” na antenie Polsat News była pytana wiceszefowa Ministerstwa Obrony Narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Wiceminister zwróciła uwagę przede wszystkim na zagrożenia związane z działaniami hybrydowymi. To właśnie one stanowią obecnie istotny element presji wywieranej przez Rosję na państwa NATO. Nie chodzi wyłącznie o klasyczne działania militarne, ale również o operacje, których celem jest destabilizowanie państwa, wywoływanie niepokoju społecznego i osłabianie poczucia bezpieczeństwa obywateli.
Czy Polacy boją się wojny z Rosją? Wyniki sondażu zaskakują
Jak Polacy oceniają ryzyko, że wojna tocząca się w Ukrainie przeniesie się na terytorium naszego kraju? To pytanie zadała respondentom „Rzeczpospolita”. W badaniu przeprowadzonym przez IBRiS zdecydowana większość ankietowanych nie zakłada takiego scenariusza. Aż 77,1 proc. badanych odpowiedziało, że nie obawia się wybuchu wojny z Rosją. Przeciwnego zdania było 15,6 proc. respondentów. Kolejne 7,2 proc. nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie.
Wyniki pokazują, że mimo napiętej sytuacji geopolitycznej i regularnie pojawiających się informacji o rosyjskich prowokacjach większość Polaków nie przewiduje bezpośredniej agresji militarnej na nasz kraj. Nie oznacza to jednak, że wszyscy oceniają ryzyko w taki sam sposób. Szczegółowe wyniki sondażu wskazują na wyraźne różnice między poszczególnymi grupami społecznymi.
Kobiety częściej obawiają się rosyjskiego ataku. Różnice widać również w wieku
Z badania wynika, że obawy przed wybuchem wojny częściej deklarują kobiety. W tej grupie 25 proc. respondentek odpowiedziało, że obawia się rosyjskiej agresji na Polskę. Zupełnie inaczej wyglądają odpowiedzi mężczyzn. Aż 90 proc. ankietowanych z tej grupy nie wierzy, że Rosja zaatakuje Polskę.
Różnice widoczne są również po uwzględnieniu wieku respondentów. Największy odsetek osób obawiających się wojny odnotowano wśród badanych w wieku od 50 do 59 lat. W tej grupie aż 32 proc. ankietowanych odpowiedziało twierdząco na pytanie o możliwość wybuchu konfliktu zbrojnego z Rosją.
Na przeciwnym biegunie znaleźli się respondenci w wieku 30–39 lat. Wśród nich aż 91 proc. nie obawia się, że wojna przeniesie się na terytorium Polski. Wyniki pokazują więc, że poczucie zagrożenia nie jest rozłożone równomiernie. Wpływ na ocenę sytuacji mogą mieć zarówno doświadczenia życiowe, jak i indywidualna ocena wydarzeń za wschodnią granicą.
Wyborcy PiS bardziej zaniepokojeni. Jak odpowiedzieli zwolennicy Konfederacji?
Ciekawe różnice pojawiają się również wtedy, gdy wyniki sondażu zostaną zestawione z deklarowanymi preferencjami politycznymi respondentów. Największy odsetek osób obawiających się rosyjskiej agresji odnotowano wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości. W tej grupie 27 proc. ankietowanych odpowiedziało twierdząco na pytanie o możliwość wybuchu wojny z Rosją. Inaczej przedstawiają się wyniki wśród sympatyków Konfederacji. Aż 92 proc. respondentów deklarujących poparcie dla tego ugrupowania odpowiedziało, że nie obawia się rosyjskiego ataku na Polskę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)