Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcesz palić w kominku? Uważaj, jakie drewno wrzucasz do ognia. Grozi nawet 5 tys. zł kary

Chcesz palić w kominku? Uważaj, jakie drewno wrzucasz do ognia. Grozi nawet 5 tys. zł kary
Chcesz palić w kominku? Uważaj, jakie drewno wrzucasz do ognia. Grozi nawet 5 tys. zł karyShutterstock
29 września, 09:32

Z nastaniem jesieni słupki rtęci wędrują w dół, a to oznacza, że już niebawem ruszy sezon na domowe kominki. Ci, którzy stawiają na drewno, muszą wiedzieć, że nie zawsze bez przeszkód można je wrzucać na palenisko. Znaczenie ma między innymi jego wilgotność, ale również regulacje obowiązujące w konkretnym regionie. Łamanie przepisów może oznaczać nie tylko problemy, ale również dotkliwą karę finansową.

Trzeba wiedzieć, że nie każde drewno, które na pierwszy rzut oka wygląda na suche, jest odpowiednie do spalania. Istotny jest przede wszystkim poziom jego wilgotności. Od niego zależy między innymi to, jak drewno będzie się spalało oraz ile zanieczyszczeń powstanie podczas tego procesu.

Mokre drewno może oznaczać problem. Ważna jest wilgotność opału

Drewno o wysokiej zawartości wody nie jest dobrym materiałem opałowym. Podczas spalania część energii, która mogłaby zostać wykorzystana do ogrzewania domu, jest zużywana na odparowanie wody znajdującej się w drewnie, wskazuje next.gazeta.pl. To niejedyny problem. Przy spalaniu zbyt wilgotnego drewna powstaje również więcej sadzy oraz drobnych pyłów, które wpływają na jakość powietrza.

W przepisach i lokalnych uchwałach antysmogowych można znaleźć ograniczenia dotyczące spalania biomasy o wilgotności przekraczającej 20 proc. Nie oznacza to jednak, że obowiązuje jeden ogólnopolski zakaz palenia każdym drewnem, którego wilgotność przekracza tę wartość.

Przepisy dotyczące jakości stosowanego opału mogą być bowiem uzależnione od regulacji przyjętych w konkretnym województwie. Dlatego przed rozpoczęciem sezonu grzewczego warto sprawdzić uchwałę antysmogową obowiązującą na danym obszarze oraz wymagania dotyczące urządzenia, w którym spalane jest drewno.

Kontroler może sprawdzić, czym palisz. Kara może wynieść 5 tys. zł

Sposób ogrzewania budynku może zostać skontrolowany przez uprawnione służby. Podczas kontroli pieca, kotła czy kominka sprawdzany może być między innymi rodzaj stosowanego opału.

Jeżeli kontrola wykaże naruszenie obowiązujących przepisów, konsekwencje mogą być finansowe. Za niektóre wykroczenia możliwy jest mandat w wysokości do 500 zł. Jeżeli sprawa trafi do sądu, grzywna może sięgnąć nawet 5 tys. zł.

Ostateczna wysokość kary zależy jednak od rodzaju stwierdzonego naruszenia oraz przepisów, które mają zastosowanie w konkretnej sytuacji.

Podstawę prawną stanowi między innymi art. 334 ustawy – Prawo ochrony środowiska, przypomina next.gazeta.pl. Co dokładnie mówi przepis? "Kto nie przestrzega ograniczeń, nakazów lub zakazów, określonych w uchwale sejmiku województwa przyjętej na podstawie art. 96, podlega karze grzywny".

Nie oznacza to oczywiście, że każda kontrola kończy się mandatem. Jeżeli jednak właściciel nieruchomości narusza lokalne przepisy antysmogowe, musi liczyć się z możliwością poniesienia konsekwencji.

Do pieca nie może trafić wszystko, co się pali

Wilgotność drewna to niejedyny element, na który trzeba zwrócić uwagę. W domowych piecach, kotłach czy kominkach nie wolno spalać odpadów. Do paleniska nie powinny więc trafiać między innymi tworzywa sztuczne, folie, opony, tekstylia czy płyty wiórowe. Nie jest również dobrym pomysłem spalanie drewna, które zostało pokryte farbą, lakierem albo środkami impregnującymi.

Takie materiały należy zagospodarować zgodnie z zasadami dotyczącymi odpadów. Wrzucenie ich do pieca nie jest sposobem na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy, a może prowadzić do naruszenia przepisów i zwiększenia emisji szkodliwych substancji.

Dlatego przygotowując opał na zimę, warto sprawdzić nie tylko to, czy drewno jest suche, ale również z jakiego materiału zostało wykonane i czym było wcześniej zabezpieczane.

Drewno do pieca powinno być odpowiednio wysuszone

Przygotowanie domu do sezonu grzewczego nie kończy się na zakupie odpowiedniej ilości opału. Równie ważne jest jego właściwe przygotowanie. Drewno przeznaczone do spalania powinno być odpowiednio sezonowane. Zawartość wody ma bowiem bezpośredni wpływ na warunki spalania. Świeże drewno zawiera jej znacznie więcej niż opał, który był odpowiednio długo przechowywany i suszony.

Szczególną ostrożność warto zachować przy zakupie drewna, które ma być wykorzystane jeszcze w tym samym sezonie. Niższa cena nie zawsze oznacza, że otrzymujemy opał gotowy do wrzucenia do pieca.

Drewno kupowane w nadleśnictwie może wymagać dodatkowego przygotowania. W zależności od rodzaju oferowanego surowca może być konieczne jego pocięcie, porąbanie, a następnie dalsze sezonowanie.

Inaczej wygląda sytuacja w prywatnych składach opału. Można tam znaleźć również drewno już wysuszone i przygotowane do spalania. Za taki produkt zazwyczaj trzeba jednak zapłacić więcej.

Ile kosztuje drewno opałowe? Ceny mocno się różnią

Przed zakupem opału warto również dokładnie sprawdzić ceny. Te mogą znacząco różnić się w zależności od miejsca zakupu, gatunku drewna, stopnia jego wysuszenia, a także sposobu sprzedaży.

Jak informuje portal WP Finanse, pod koniec lipca 2026 roku w Nadleśnictwie Supraśl metr sześcienny sosny, świerku i modrzewia kosztował 178,35 zł brutto. Miękkie gatunki liściaste wyceniano na 162,36 zł, natomiast za twarde gatunki liściaste trzeba było zapłacić 207,87 zł. Inne ceny obowiązywały w Nadleśnictwie Dąbrowa Tarnowska. Tam za metr sześcienny sosny, świerku, jodły i modrzewia trzeba było zapłacić 246 zł. Buk, dąb, jesion i grab kosztowały natomiast 276,75 zł.

Są to przykładowe ceny obowiązujące w konkretnych nadleśnictwach. Nie można więc traktować ich jako stawek obowiązujących w całym kraju.

Znacznie inaczej mogą wyglądać ceny w prywatnych składach opału. Jak podaje WP Finanse, w lipcu sezonowana sosna kosztowała około 260–300 zł za metr przestrzenny. W przypadku buka ceny wynosiły około 380–450 zł za metr przestrzenny. W niektórych ofertach za suche drewno liściaste trzeba było zapłacić od 550 do nawet 800 zł za metr przestrzenny.

Metr przestrzenny to nie to samo co metr sześcienny

Przy porównywaniu cen drewna trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, wskazuje next.gazeta.pl. Sprzedawcy mogą posługiwać się różnymi jednostkami, a metr przestrzenny i metr sześcienny litego drewna nie oznaczają tego samego.

Metr przestrzenny obejmuje nie tylko samo drewno, ale również wolne przestrzenie znajdujące się pomiędzy ułożonymi polanami. Nie jest więc odpowiednikiem metra sześciennego litego drewna. To ważne przy porównywaniu ofert. Sama cena podana za "metr" nie wystarczy, aby stwierdzić, która oferta jest tańsza. Trzeba najpierw sprawdzić, jaką jednostkę stosuje sprzedawca i ile rzeczywiście drewna otrzymamy.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.