Rząd ujawni skalę pomocy wojskowej dla Ukrainy. MON odtajni donacje z czterech lat

Patriot
Patriot: system rakietowy ziemia-powietrzeShutterstock
dzisiaj, 22:14
aktualizacja dzisiaj, 22:14

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz nakazał odtajnienie danych dotyczących sprzętu wojskowego przekazanego Ukrainie w latach 2022–2026. Decyzja zapadła po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem i jest reakcją na spór o możliwe przekazanie Kijowowi pocisków do systemów Patriot. Opozycja żąda wyjaśnień w sprawie rakiet PAC-3 MSE, a rząd odpowiada, że politycy wykorzystują niejawne informacje do walki politycznej.

Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w niedzielę 5 lipca, że polecił rozpoczęcie procedury odtajnienia wszystkich donacji dla Ukrainy z lat 2022–2026. Szef MON zaznaczył, że wcześniej konsultował tę decyzję z Donaldem Tuskiem i że ujawnienie informacji ma odbywać się zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony danych istotnych dla bezpieczeństwa państwa.

Minister przypomniał jednocześnie, że system przekazywania sprzętu wojskowego Ukrainie został uruchomiony po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, gdy resortem obrony kierował Mariusz Błaszczak. Zapowiedź oznacza więc objęcie odtajnieniem zarówno decyzji podjętych przez rząd PiS, jak i donacji realizowanych po zmianie władzy w grudniu 2023 r.

Kosiniak-Kamysz podkreślił także, że informacje o przekazywanym sprzęcie trafiały do prezydenta. W poprzednich latach był nim Andrzej Duda, obecnie funkcję tę sprawuje Karol Nawrocki. Szef MON zapowiedział również sprawdzenie okoliczności, w których informacje objęte klauzulami niejawności zaczęły pojawiać się w publicznej debacie.

Sprawa ma trafić pod lupę Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Resort chce ustalić, kto dysponował informacjami dotyczącymi donacji i czy próby ich ujawnienia mogły naruszyć zasady ochrony tajemnic państwowych. To właśnie ten element decyzji szefa MON najmocniej zaostrzył konflikt z politykami opozycji.

Pociski PAC-3 MSE w centrum politycznego sporu

Bezpośrednią przyczyną decyzji Kosiniaka-Kamysza były pytania o możliwość przekazania Ukrainie pocisków do systemów Patriot. Sprawę nagłośnił Krzysztof Bosak, który twierdził, że w marcu do Kijowa mogły trafić pociski przechwytujące PAC-3 MSE zakupione wcześniej przez Polskę.

To zaawansowana amunicja przeznaczona przede wszystkim do zwalczania rakiet balistycznych i innych szczególnie trudnych celów powietrznych. Z tego powodu ewentualny transfer wzbudził spór nie tylko o sam fakt udzielenia Ukrainie pomocy, lecz także o stan polskich zapasów i zdolność Sił Zbrojnych RP do ochrony własnego terytorium.

Bosak przekonywał, że pociski zostały zakupione na potrzeby budowy wielowarstwowej obrony powietrznej Polski. Domagał się więc informacji, czy rzeczywiście trafiły do Ukrainy, ile rakiet przekazano oraz czy donacja wpłynęła na zdolności obronne kraju.

Do sprawy włączył się Mariusz Błaszczak. Były minister obrony uznał, że potwierdzenie transferu wymagałoby szczegółowych wyjaśnień, ponieważ PAC-3 MSE są kluczowym elementem obrony przed rakietami balistycznymi. Zwrócił również uwagę, że pociski tego typu mają znaczenie w kontekście rosyjskich systemów rozmieszczonych w obwodzie królewieckim.

MON początkowo nie potwierdzało ani nie dementowało informacji o przekazaniu rakiet. Resort wskazywał, że szczegóły donacji wojskowych dla Ukrainy są niejawne. Takie stanowisko podsycało jednak kolejne pytania opozycji.

Ukraińskie podziękowania i pytania o rakiety do systemów Patriot

Wątpliwości dotyczące polskiego udziału w dostawach rakiet pojawiły się wcześniej niż w lipcu. Już wcześniej uwagę zwróciły wypowiedzi przedstawicieli ukraińskich władz dotyczące wsparcia obrony powietrznej.

W kwietniu 2026 r., podczas spotkania państw wspierających Ukrainę w formacie Ramstein, władze w Kijowie ponownie podkreślały znaczenie dostaw środków obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. W przestrzeni publicznej pojawiły się wówczas informacje, że Polska znalazła się wśród państw, którym strona ukraińska dziękowała za wsparcie związane z pociskami do systemów Patriot.

Pytania skierowane wówczas do polskiego resortu obrony nie przyniosły jednoznacznej odpowiedzi. MON nie potwierdziło transferu, ale również mu nie zaprzeczyło, zasłaniając się niejawnym charakterem donacji. Dopiero obecny spór polityczny doprowadził do decyzji o rozpoczęciu procedury ujawniania informacji.

Sama zapowiedź odtajnienia nie oznacza jeszcze, że rząd potwierdził przekazanie Ukrainie rakiet PAC-3 MSE. Na obecnym etapie publicznie dostępne informacje nie pozwalają stwierdzić, czy taki transfer rzeczywiście nastąpił, w jakiej skali oraz w którym dokładnie momencie. Odpowiedzi ma przynieść dopiero ujawnienie dokumentacji dotyczącej donacji.

MON zaprzecza oddaniu Ukrainie miejsca w kolejce do amerykańskich fabryk

Spór szybko objął kolejny wątek. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta, mówił o informacjach, według których Polska mogła nie tylko przekazać Ukrainie pociski, ale również odstąpić jej swoje miejsce w kolejce do dostaw uzbrojenia produkowanego w Stanach Zjednoczonych.

Na tę część zarzutów jednoznacznie odpowiedział wiceminister obrony Cezary Tomczyk. Zaprzeczył, aby Polska rezygnowała na rzecz innego państwa z pierwszeństwa w produkcji zamówionego w USA sprzętu.

To istotne rozróżnienie. Spór o ewentualną donację już posiadanej amunicji jest czym innym niż zmiana kolejności realizacji kontraktów zawartych przez Polskę z amerykańskimi producentami. MON stanowczo zaprzecza, by Warszawa odstąpiła innemu państwu swoje miejsce w harmonogramie produkcji sprzętu wojskowego.

Wątek ma dodatkowe znaczenie ze względu na trwające rozmowy o zwiększeniu polskiego udziału w produkcji uzbrojenia do systemów Patriot. W maju Cezary Tomczyk informował, że Polska uzyskała wstępną zgodę amerykańskiego Departamentu Stanu na rozwijanie w kraju zdolności związanych z produkcją rakiet do tych systemów. Nie rozwiązuje to problemu obecnych zapasów, ale pokazuje, że Warszawa dąży do zwiększenia własnych zdolności przemysłowych w jednym z najbardziej deficytowych segmentów europejskiego uzbrojenia.

Rząd i opozycja spierają się o 44 pakiety pomocy dla Ukrainy

Po decyzji szefa MON konflikt przeniósł się na liczbę pakietów pomocy przekazanych Ukrainie przez kolejne rządy. Wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podała, że za rządów PiS zrealizowano 44 donacje, natomiast obecna koalicja przeprowadziła pięć.

Politycy PiS odpowiedzieli, że takie porównanie pomija zasadniczą różnicę między początkiem pełnoskalowej wojny a obecną sytuacją. Janusz Cieszyński przypomniał, że rosyjska inwazja rozpoczęła się 24 lutego 2022 r., a skala natychmiastowych potrzeb Ukrainy była wówczas nieporównywalna z późniejszym okresem.

Piotr Müller zarzucił rządowi, że zestawia liczbę pakietów przygotowywanych w zupełnie innych warunkach politycznych i wojskowych. Wskazał również, że część sprzętu przekazywanego Ukrainie za czasów PiS zbliżała się do końca okresu użytkowania w polskiej armii.

Dane dotyczące liczby pakietów wymagają przy tym ostrożnego porównywania. W exposé Donalda Tuska z grudnia 2023 r. rząd informował, że Polska przekazała Ukrainie 45 donacji, a 46. pakiet był wówczas przygotowywany. Obecne polityczne zestawienie 44 donacji rządu PiS i pięciu donacji obecnej koalicji może więc wynikać z innego momentu liczenia, sposobu kwalifikowania pakietów lub przypisywania decyzji poszczególnym gabinetom. Odtajnienie dokumentacji powinno pozwolić uporządkować również tę kwestię.

Pomoc wojskowa dla Ukrainy przedmiotem ostrego konfliktu

Przedstawiciele rządu zarzucili politykom PiS, że wykorzystują szczątkowe informacje dotyczące bezpieczeństwa państwa do budowania politycznego sporu. Cezary Tomczyk ocenił, że publiczne operowanie niejawnymi danymi może zostać wykorzystane przez rosyjską propagandę.

Do ataku na byłego szefa MON dołączyli Marcin Kierwiński i Tomasz Siemoniak. Politycy obozu rządzącego przedstawiają decyzję o odtajnieniu donacji jako sposób na zakończenie spekulacji i umożliwienie opinii publicznej porównania decyzji podejmowanych od 2022 r.

Rzecznik rządu Adam Szłapka zwrócił z kolei uwagę, że kolejne gabinety wspierały Ukrainę, ponieważ głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski pozostaje Rosja. Jego zdaniem polityczny spór o to, który rząd przekazał więcej sprzętu, odwraca uwagę od zasadniczego celu pomocy wojskowej.

Opozycja odpowiada, że problemem nie jest samo wsparcie Ukrainy, lecz ewentualne przekazanie najnowocześniejszego i trudnego do zastąpienia uzbrojenia bez publicznego wyjaśnienia wpływu tej decyzji na bezpieczeństwo Polski. Politycy PiS i Konfederacji domagają się więc przede wszystkim informacji o stanie zapasów i konsekwencjach potencjalnego transferu rakiet.

Odtajnienie dokumentów ma rozstrzygnąć, jaki sprzęt rzeczywiście trafił do Ukrainy w latach 2022–2026. Nadal nie wiadomo jednak, jak szybko procedura zostanie przeprowadzona, które informacje będą mogły zostać ujawnione w całości i czy część danych pozostanie chroniona ze względu na bezpieczeństwo operacyjne Polski oraz Ukrainy.

Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png