Białorusini świętują wolność pod obserwacją. Cichanouska: To nie jest paranoja. Wiem, że KGB tu jest

Marsz Dnia Woli
Marsz Dnia Woli w Warszawie. Uczestnicy wydarzenia przeszli z Placu Trzech Krzyży na Plac Zamkowy, niosąc 330-metrową biało-czerwono-białą flagę.PAP / Leszek Szymański
30 marca, 16:24

– To nie jest paranoja. Ludzie zakrywają twarze, bo muszą – mówi DGP prezydent elekt Białorusi Swietłana Cichanouska. Pytam, czy naprawdę wierzy, że białoruskie służby są teraz w Warszawie, w tłumie ludzi świętujących zakazany przez reżim Dzień Woli. – Ja to wiem. KGB tu jest i obserwuje – odpowiada bez wahania.

Stoimy na placu Trzech Krzyży w morzu biało-czerwono-białych flag. Niektórzy w rękach trzymają zdjęcia więźniów politycznych, inni machają małymi chorągiewkami z białoruskim godłem, między dorosłymi biegają dzieci w ludowych strojach. Nie widać tylko twarzy – zasłaniają je kominiarki, maseczki, szaliki. Nawet tu, w Warszawie, Białorusini narodowe święto wolności muszą obchodzić anonimowo.

Pozostało 95% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png