Bułgarzy wybierają w niedzielę prezydenta. W wyborach startuje 21 kandydatów i tyle samo kandydatów na wiceprezydenta. Obecny prezydent Rosen Plewnelijew nie ubiega się o drugą, pięcioletnią kadencję. Sondaże sugerują, że potrzebna będzie druga tura.

Prerogatywy prezydenta są dość ograniczone, parlament może odrzucić jego weto zwykłą większością, a inicjatywa ustawodawcza ogranicza się do zmian w konstytucji.

Wszystkie bez wyjątku badania socjologiczne z minionych dwóch tygodni pokazują, że w pierwszej turze żaden z kandydatów nie otrzyma powyżej 50 proc. ważnych głosów. Jeśli się to potwierdzi, prezydent zostanie wybrany w drugiej turze 13 listopada.

Według najnowszych sondaży pierwszą turę wygra Cecka Caczewa, szefowa parlamentu i kandydatka centroprawicowej partii GERB (Obywatele na rzecz europejskiego Rozwoju Bułgarii), głównej siły w rządzącej od dwóch lat koalicji. Według różnych badań może otrzymać od 26,3 do 27,3 proc. głosów.

Reklama

Główny rywal Caczewej, kandydat opozycyjnej Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP), generał rezerwy, do niedawna dowódca lotnictwa wojskowego, Rumen Radew w pierwszej turze może liczyć na 22,5-24 proc. głosów. W drugiej turze według bułgarskiej filii Gallupa Radew wygra, otrzymując 53 proc. głosów. Agencja Market Links również prognozuje jego zwycięstwo w drugiej turze. Ośrodki socjologiczne wskazują na duże prawdopodobieństwo zwycięstwa Radewa, gdyż będzie on w stanie zebrać więcej głosów kandydatów, którzy odpadną, podczas gdy Caczewa będzie mogła liczyć tylko na stały elektorat GERB.

Na trzecim miejscu znajdzie się według sondaży kandydat zjednoczonych nacjonalistów, obecny wiceszef parlamentu Krasimir Karakaczanow z poparciem na poziomie 8-12 proc. W drugiej turze według Gallupa on również wygrałby z Caczewą, lecz minimalną różnicą 2 punktów procentowych.

Reklama

Uprawnionych do udziału w wyborach jest 6,8 mln obywateli. Będą głosować w 12 418 lokalach w kraju i 307 za granicą. Będą to pierwsze wybory przeprowadzone zgodnie ze znowelizowaną ordynacją wyborczą, wprowadzającą obowiązkowe głosowanie. Jednocześnie znacznie ograniczono możliwości głosowania za granicą.

Wobec licznych protestów, w ostatniej chwili, zaledwie 12 dni przed wyborami, wprowadzono zmiany w ordynacji. Ostatecznie liczba lokali w krajach UE nie jest ograniczona, a poza UE będzie tylko 35 lokali. Celem jest ograniczenie udziału w głosowaniu około 150 tys. żyjących w Turcji bułgarskich Turków o podwójnym obywatelstwie, wygnanych przez władze komunistyczne w 1989 r.

Jednocześnie z wyborami odbędzie się referendum w sprawie systemu wyborczego, zainicjowane przez popularnego showmana Sławiego Trifonowa, którego ekipa zebrała ok. 700 tys. podpisów.

Referendum dotyczy zastąpienia obecnego systemu proporcjonalnego systemem większościowym. Jest też pytanie, czy udział w wyborach ma być obowiązkowy oraz czy należy ograniczyć subsydia dla partii politycznych z obecnych 11 lewów (5,5 euro) rocznie za każdy głos otrzymany w wyborach parlamentarnych do 1 lewa (0,5 euro).

Udział w referendum nie jest obowiązkowy. Aby było ono ważne, musi wziąć w nim udział ponad 50 proc. wyborców, którzy głosowali w poprzednich wyborach parlamentarnych, czyli ok. 3,5 mln osób. Jeżeli połowa z nich odpowie „tak”, wyniki stają się obowiązujące.