Przyczyny katastrofy smoleńskiej są znane od 2011 r., kiedy został opublikowany raport Jerzego Millera. Nie ma nowych faktów, które stanowiłyby podstawę do wznowienia badania katastrofy - powiedział w środę b. szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek.

"Przyczyny katastrofy smoleńskiej są znane już od 2011 roku, kiedy został opublikowany raport Jerzego Millera, następne prace prokuratury potwierdzają te ustalenia. Do dzisiaj nie ma żadnych nowych faktów, które stanowiłyby podstawę do wznowienia badania tego wypadku" - powiedział Lasek w środę na konferencji prasowej w Sejmie.

Wcześniej w Sejmie zebrał się na inauguracyjnym posiedzeniu parlamentarny zespół PO ds. "badania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej w celu osiągnięcia korzyści politycznej".

Katastrofę smoleńską badała w latach 2010-11 KBWLLP, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W przedstawionym w lipcu 2011 r. raporcie tzw. komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Komisja podkreśla, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Reklama

Lasek zauważył, że od sześciu lat w lotnictwie wojskowym nie zdarzył się żaden poważny wypadek. "W dużej mierze jest to zasługa profilaktyki, która została zaproponowana i wdrożona w lotnictwie wojskowym i to nie jest tylko zasługa komisji Millera, ale również żołnierzy, którzy bardzo ciężko nad tym pracowali" - zaznaczył.

"Dzisiaj jednak mamy do czynienia z sytuacją niebywałą i bez precedensu na całym świecie - próbuje się wyeliminować z przestrzeni publicznej raport komisji państwowej, jego autorów poddaje się różnym szykanom" - podkreślił Lasek. Jego zdaniem, "przyczyny katastrofy, które oparte są na faktach, próbuje się zastąpić tezami, nie mającymi absolutnie żadnych podstaw w materiale dowodowym".

"Na to nie ma i nie będzie zgody, cały świat ekspercki, który zajmuje się bezpieczeństwem lotów, nie chce się na to zgodzić" - oświadczył Lasek. Zadeklarował, że będzie wspierał każdą inicjatywę, która będzie przywracała "właściwy poziom bezpieczeństwa lotów, pilotów i pasażerów".