Posłowie PiS zarzucają Komorowskiemu m.in. "łamanie zasad parlamentaryzmu". Mają mu też za złe jego niedawną wypowiedź na temat incydentu w Gruzji z udziałem Lecha Kaczyńskiego oraz przetrzymywanie projektów opozycji w sejmowej "zamrażarce".
Z dotychczasowych deklaracji polityków wynika, że przeciwne odwołaniu marszałka są nie tylko koalicyjne PO i PSL, ale też klub Lewicy.
J. Kaczyński: Komorowski nie nadaje się do pełnienia swojej funkcji
Bóg nie obdarzył Bronisława Komorowskiego cechami, które są potrzebne, aby wypełniać dobrze funkcję marszałka Sejmu - ocenił dziś wieczorem prezes PiS Jarosław Kaczyński, uzasadniając wniosek swojego klubu o odwołanie Komorowskiego.
"Wystarczy opisać jedno posiedzenie, fragment jednego posiedzenia Sejmu, kiedy przewodniczył marszałek Komorowski, usłyszeć jego mentorsko-rezonerski styl, żeby uznać, że Bóg nie obdarzył go cechami, które są potrzebne, aby wypełniać tę funkcję dobrze" - argumentował J. Kaczyński.
Zdaniem prezesa PiS, to co w Sejmie czyni Komorowski "bardzo często jest elementem czegoś bardzo niebezpiecznego, czegoś co dotyczy całego życia publicznego".
W ocenie J. Kaczyńskiego, Komorowski jako marszałek Sejmu toleruje m.in. brutalizację języka. "Często osobiście udziela się w tej dziedzinie (...), a także toleruje tutaj osoby takie jak poseł Niesiołowski, poseł Palikot, poseł Nowak, poseł Karpiniuk, poseł Graś, minister Kopacz (...), toleruje to wszystko, czego w żadnym wypadku w tolerować w Wysokiej Izbie nie można" - mówił polityk PiS.
Według niego, marszałek ma środki i autorytet w swojej partii, które pozwoliłyby te praktyki ukrócić, ale "nie czyni nic". "Jeśli ktoś jest marszałkiem Sejmu to za Sejm odpowiada i nie może się usprawiedliwiać, że jest za słaby i nie ma wpływów w swojej partii" - ocenił J. Kaczyński.
W opinii prezesa PiS, praktyki, jakie stosuje Komorowski jako marszałek, nie mają charakteru neutralnego (...). "Rola marszałka jest niełatwa, ale musi brać on pod uwagę prawa opozycji, a te prawa są często łamane" - dodał. "Mentorsko-rezonerska tendencja (marszałka) jest politycznie ukierunkowana jednostronnie, przeciwko prawom opozycji, przeciwko możliwości wypowiadania się" - uważa J. Kaczyński.
"Ci, którzy mają inne zdanie i chcą je zaprezentować doznają ograniczeń i to jest sytuacja, która powinna być zmieniona" - dodał prezes PiS i - jak powiedział - "zbyt długo to już trwa".
Niesiołowski: uzasadnienie PiS miałkie i niesprawiedliwe
Uzasadnienie wniosku PiS o odwołanie Bronisława Komorowskiego z funkcji marszałka Sejmu jest "miałkie i niesprawiedliwe" - powiedział podczas debaty polityk PO, wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski.
W dużej mierze odniósł się do wystąpienia szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który przemawiał z trybuny sejmowej przed Niesiołowskim.
Szef PiS zarzucił Komorowskiemu m.in., że toleruje brutalizację języka, "często osobiście udziela się w tej dziedzinie (...), a także toleruje tutaj osoby takie jak poseł Niesiołowski, poseł Palikot, poseł Nowak, poseł Karpiniuk, poseł Graś, minister Kopacz (...)".
Niesiołowski stwierdził, że sformułowania, które miał na myśli J. Kaczyński (wymienionych wyżej osób) "generalnie cechuje to, że są umiarkowanie entuzjastyczne w stosunku do PiS". "Za te sformułowania innych ludzi odpowiedzialność marszałka jest wątła" - dodał.
Ale - jak mówił wicemarszałek - nawet jeśli przyjąć taki tok myślenia, to Jarosław Kaczyński "był uprzejmy nazwać" swych oponentów m.in. KPP, łże-elity, ZOMO, a "demokratyczną Polskę był uprzejmy nazwać rywinlandem i ubekistanem". "Trzeba naprawdę nie lubić własnego państwa i pogardzać własnym narodem, żeby takich określeń używać" - przekonywał Niesiołowski.
Jak dodał, prosiłby w związku z tym o "pewną miarę i przyzwoitość" oraz o "pewną symetrię w formułowaniu zarzutów". "Nawet jeśli niektóre sformułowania są bolesne i się nie podobają" - zaznaczył.
Niesiołowski powiedział również, że "wyprasza sobie tego typu insynuacje", że "jeśli ktoś ma inne zdanie o polskiej polityce wschodniej niż PiS, to jest agentem".
Odnosząc się do zarzutów PiS dotyczących wypowiedzi Komorowskiego o incydencie w Gruzji, w którym uczestniczył prezydent Lech Kaczyński, Niesiołowski powiedział, że "to był ironiczny komentarz". "Zły to znak, kiedy przestaje się rozumieć ironię" - dodał.
Na zarzuty PiS, że marszałek Sejmu źle traktuje opozycję sejmową, Niesiołowski stwierdził, że Komorowski jest "przesadnie dobry". Jak dodał, "nieudolność to permanentne dopuszczanie do łamania regulaminu" i "zamienianie sali w anarchię". Według niego, marszałek Komorowski "broni Polski przed anarchią".
"Jaka buta u marszałka Komorowskiego? U człowieka pełnego kultury i pobłażliwości? Ta pobłażliwość jest przesadna" - mówił Niesiołowski.
Kowal: chcemy marszałka, który stoi na straży praw wszystkich posłów
Chcemy marszałka, który stoi na straży rozmowy w Sejmie, strażnika praw wszystkich posłów - powiedział Paweł Kowal (PiS) w trakcie debaty nad wnioskiem PiS o dowołanie z funkcji marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego.
"Chcemy marszałka, który stoi na straży rozmowy w Sejmie, strażnika praw wszystkich posłów. Nasz głos jest głosem desperacji, że to się nie udało" - powiedział Kowal.
Jak mówił, czasami trzeba słuchać racji, także tych, z którymi się nie zgadzamy. "Parlament to nie jest większość, która ma kamień filozoficzny i mniejszość, która ma po prostu milczeć i słuchać" - podkreślił poseł PiS.
"Czy pan, panie marszałku naprawdę uważa, że nie ma sensu słuchać racji opozycji. Przecież to marszałek ma stać ma straży tego, by padały argumenty, byśmy na nie się spierali" - zwrócił się Kowal do Komorowskiego.
Zdaniem Kowala, "dzisiejszy dzień nie jest dniem niczyjego triumfu". "To też nie jest pana zwycięstwo, że stajemy dziś do tej debaty" - dodał.
"A tymczasem tutaj chodzi o sprawy poważniejsze i znaczniejsze - czy posłowie w Sejmie mogą jeszcze liczyć na marszałka, że nie osądzi on ich w porannej audycji w radio, że nie wykpi słowem przed kamerą, że nie powie na ich temat - posłów i parlamentu - słów, które paść nie powinny" - powiedział poseł PiS.
Zarzucał także Komorowskiemu, że "o tych, którzy mają inne zdanie niż pan marszałek, sugerował, że "pracują dla obcych interesów".
Mówił też, że zerwano ze starą zasadą przerwy na prośbę klubu, z której - zaznaczył - wielokrotnie korzystał klub PO podczas poprzedniej kadencji. "Na żądanie rządu w tym samym czasie przerwa ogłaszana jest, na naszych oczach, natychmiast" - dodał Kowal.
"Projekty leżą w zamrażarce (...) pytania, szczególnie te ważne dla opozycji są ograniczane do kilkudziesięciu sekund" - wyliczał poseł PiS.
Jak powiedział, ma czarny sen, że na końcu tej debaty marszałek Komorowski "nic nie powie albo potraktuje tę debatę trochę niepoważnie, no bo ma większość, która załatwia sprawę". "Może czasami nie jest ważne, że ma się większość, może są momenty, kiedy trzeba słuchać racji" - dodał Kowal.
Martyniuk: odwołanie Komorowskiego niepotrzebne
Odwołanie uważamy za zdecydowanie niepotrzebne. Niczego nie poprawi, ale jedynie wprowadzi zamęt - ocenił Wacław Martyniuk (Lewica) podczas debaty nad wnioskiem PiS o odwołanie marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego.
Jak podkreślił poseł Lewicy, potrzebna jest zmiana regulaminu Sejmu i określenie na nowo kompetencji marszałka tej izby. Jego zdaniem, powinna ona objąć m.in. reformę Prezydium Sejmu, tak aby to od decyzji jego wszystkich członków zależał porządek obrad, oraz to, aby opozycja "miała priorytet" w zadawaniu pytań i ustalaniu tematu informacji bieżącej.
Jego zdaniem, powinna być przywrócona równowaga między władzą wykonawczą a ustawodawczą. Zaznaczył, że Sejm powinien wzmocnić swoją funkcję kontrolną.
Zdaniem Martyniuka, upadł poziom debaty publicznej, także w Sejmie. "Stajemy się tabloidem, tylko politycznym" - stwierdził.
Martyniuk zarzucił PiS, że marszałkowie w poprzedniej kadencji Sejmu: Marek Jurek i Ludwik Dorn postępowali dokładnie tak samo jak Komorowski, z wyjątkiem stylu sprawowania funkcji. Dodał, że na wniosku PiS o odwołanie marszałka studenci mogliby się uczyć "cynizmu" i "demagogii".
Żelichowski: PSL przeciw odwołaniu Komorowskiego
PSL opowiada się przeciwko odwołaniu Bronisława Komorowskiego z funkcji marszałka Sejmu. Nie będziemy uczestniczyli w rozróbach - mówił podczas sejmowej debaty szef klubu PSL Stanisław Żelichowski.
Zwracając się do polityków PiS, którzy wnioskują o odwołanie Komorowskiego, Żelichowski powiedział, że pamięta jak "to wszystko funkcjonowało" za ich czasów.
"Jeżeli dziś te wszystkie ostre słowa, które państwo do siebie mówiliście, ustawilibyśmy w jakiejś hierarchii ważności, to marszałek Komorowski byłby gołębiem pokoju - przy tych jego słowach, których użył" - mówił Żelichowski.
Odnosząc się do zarzutu PiS dotyczącego komentarza Komorowskiego do niedawnego incydentu w Gruzji z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, polityk PSL podkreślił, że po sierpniowym ataku rosyjskim na Gruzję wszystkie siły polityczne w Polsce stanęły po stronie Gruzji i nie było podziałów.
Natomiast - dodał - polityka jest sztuką osiągania celów. "Gdybyśmy sobie zadali pytanie, jaki cel został osiągnięty na skutek tej nocnej wyprawy, to ja miałbym dużo wątpliwości" - mówił Żelichowski.
Jak dodał, gdyby był doradcą prezydenta to doradzałby, aby obaj prezydenci pojechali tam w dzień, stanęli na tle posterunku z rosyjską flagą i pokazali Europie, że 6-punktowy plan pokojowy nie jest realizowany przez stronę rosyjską.
"Cały świat być może zreflektowałby się. Być może jakiś cel udałoby się tym sposobem osiągnąć" - uważa Żelichowski. Natomiast - mówił - jeśli łamie się procedury, BOR zostaje z tyłu kolumny, a prezydenci wychodzą i uśmiechają się do siebie, to "jaki przekaz się pokazuje".
Żelichowski podkreślił, że politycy różnie komentowali incydent w Gruzji. Jak mówił z niesmakiem słuchał słów Jarosława Kaczyńskiego, że marszałek Komorowski ma "zadziwiającą tendencję, żeby przejmować rosyjski punkt widzenia" i trzeba to widzieć w kontekście "jego powiązań z WSI", które - jak podkreślił Kaczyński - były filią GRU (radziecki, obecnie rosyjski, wywiad wojskowy).
"Myślę, że to wynika z tego, o czym wcześniej państwo mówiliście w stosunku do wielu osób: jeśli na kogoś nie ma kwitu, na kogoś teczki nie ma, to jest to dopiero podejrzane. Rozumiem, że na marszałka Komorowskiego nic nie ma i on według tej logiki jest podejrzany" - mówił Żelichowski zwracając się do polityków PiS.
Komorowski: PiS konsekwentnie zwalcza Bronisława Komorowskiego
Prawo i Sprawiedliwość jest partią niezwykle konsekwentną i konsekwentnie zwalcza Bronisława Komorowskiego - powiedział marszałek Sejmu podczas dzisiejszej debaty nad wnioskiem PiS o jego odwołanie.
Jak przypomniał, trzy lata temu PiS było przeciwko jego kandydaturze na marszałka Sejmu, było przeciwko jego kandydaturze na wicemarszałka Sejmu, było przeciwko jego kandydaturze na marszałka w obecnej kadencji Sejmu. "I konsekwentnie dzisiaj składacie wniosek o moje odwołanie" - dodał Komorowski.
Komorowski zgodził się z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, który powiedział, że nieczęsto dochodzi do debaty nad wnioskiem o odwołanie marszałka Sejmu. "W ostatnich latach marszałkowie z PiS nie dopuszczali nigdy do tego rodzaju debaty" - zauważył.
"Jeśli jeden z marszałków z PiS warunkuje dopuszczenie do debaty nad swoim odwołaniem tym, że musi wcześniej dostać listy podpisane przez posłów, którzy zagwarantują mu, że nie będzie odwołany - to jest to degeneracja demokracji. Jeśli drugi marszałek z PiS konsekwentnie odmawia dopuszczenia do debaty i głosowania wniosku o jego odwołanie i robi to do końca kadencji - to jest to psucie demokracji" - ocenił Komorowski.
Marszałek ma niesłychanie ograniczone możliwości w stosunku do parlamentarzystów, dostaje w prezencie to, co wybierze naród - uważa Komorowski. - Marszałek jest jak strażnik lub kapitan, który "płynie po wzburzonych morzach batalii politycznej". "Tyle, że to jest tak szczególny kapitan, którego połowa załogi ciężko pracuje, stawia żagle, ciągnie liny, a druga połowa wierci dziury w dnie okrętu" - dodał.
Zdaniem Komorowskiego, nie może być dobrym marszałek pobłażliwy i wyrażający zrozumienie "dla ludzi, którzy chcą anarchizować życie parlamentu". "Parlament to jest serce demokracji" - podkreślił.
Jak powiedział, z satysfakcją odnotowuje, że wniosek o jego odwołanie "nie jest wnioskiem opozycji, ale jednej partii opozycyjnej". "Z satysfakcją odnotowuję to, że moja i wspólna praca, jest oceniana, także przez środowiska opozycji, sprawiedliwie, krytycznie, ale generalnie uczciwie" - dodał.
Komorowski o wypowiedzi J. Kaczyńskiego: to kłamstwo i potwarz
Insynuacje pod moim adresem dotyczące WSI i powiązań z Rosją to "potwarz i podłość" - powiedział marszałek Sejmu podczas debaty nad wnioskiem PiS o jego odwołanie, odpowiadając na zarzuty prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Kaczyński, przedstawiając wniosek, powiedział m.in., że marszałek ma "zadziwiającą tendencję, żeby przejmować rosyjski punkt widzenia" oraz że nie wie, dlaczego Komorowski "jest tak serdecznie związany z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi".
"Czy można mówić podle, czy można mówić superpodle?" - pytał Komorowski.
Jak dodał, w wypowiedzi Kaczyńskiego pojawiły się "insynuacje dotyczące WSI". "Pan zna moje życie, pan zna moje poglądy. To jest po prostu potwarz i podłość" - ocenił.
Zaznaczył, że Kaczyński "mógłby nawet tak mówić", gdyby "nie miał na sumieniu" powołania na wiceministra sprawiedliwości w swoim rządzie Andrzeja Kryże, który - jak przypomniał - doprowadził do uwięzienia jego i Andrzeja Czumy (PO). "Niech pan rozliczy się z tą sprawą" - dodał.
Komorowski tłumaczył się także ze swojej wypowiedzi o incydencie w Gruzji: "Jaka wizyta, taki zamach".
"Tak, to była ironia" - przyznał. Dodał, że gdyby miał świadomość, że to wywoła takie niezrozumienie, "pewnie użyłby innego określenia". "Dzisiaj to, co wiemy o incydencie w Gruzji, potwierdza w 150 proc. moje słowa" - zaznaczył.
Komorowski podkreślił, że Rosję "jest za co krytykować", ale fałszywe oskarżenie o wywołanie incydentu "pomaga Rosji", a "szkodzi Gruzinom i Polsce".
"Intencją mojej wypowiedzi nie było w najmniejszym stopniu uchybienie prezydentowi Polski, tylko sformułowanie zarzutu pod adresem gospodarza tej wizyty, strony gruzińskiej" - wytłumaczył.
"Było dla mnie rzeczą uwłaczającą, że prezydent gruziński niemal klepał polskiego prezydenta po plecach" - dodał. "Nie życzę sobie tego, aby ktokolwiek Polskę w ten sposób protekcjonalny traktował" - podkreślił Komorowski.