Stany Zjednoczone – jak przypomniał Trump - są jedynym krajem wysoko rozwiniętym, w którym kobiety nie mają zapewnionych przez państwo płatnych urlopów macierzyńskich; zależą one tylko od pracodawcy.

Kandydat Partii Republikańskiej (GOP) do Białego Domu obiecał, że jako prezydent wprowadzi możliwość odpisywania od podatków wydatków na opiekę nad dziećmi. Dotyczyłoby to rodzin z maksimum czworgiem dzieci, o dochodach nie przekraczających 250 tysięcy dolarów rocznie.

Reklama

Propozycje Trumpa są niezwykłe jak na kandydata partii, która dotychczas nie oferowała tego rodzaju hojnej pomocy rodzinom, finansowanej z budżetu państwa. Wzmacnianie socjalnej „siatki bezpieczeństwa” było domeną Demokratów.

Reklama

Przedstawioną w Aston inicjatywę komentuje się jako gest Trumpa w nadziei na rozszerzenie bazy wyborczej i zdobycia większego poparcia wśród kobiet oraz niezależnych, centrowych wyborców. O wiele więcej kobiet popiera na razie jego demokratyczną przeciwniczkę Hillary Clinton.

„Trzeba, aby pracujące matki były sprawiedliwie wynagradzane za swoją pracę i żeby miały dostęp do niedrogiej i odpowiedniej opieki nad swoimi dziećmi” - powiedział republikański kandydat.

W Aston mówca został przedstawiony słuchaczom przez swoją córkę Ivankę, która sama jest współautorką planu pomocy rodzinom.

Dodatkowe wydatki państwa związane ze zwiększoną pomocą dla rodzin – jak oznajmił kandydat GOP – mają być sfinansowane dzięki eliminacji oszustw i nadużyć przy pobieraniu zasiłków dla bezrobotnych.

Komentatorzy sceptycznie ocenili tę obietnicę. Środki uzyskane w ten sposób byłyby, ich zdaniem, dalece nie wystarczające.

Przedstawiciele kampanii wyborczej Clinton oświadczyli, że plan Trumpa to „nonsens”. Skrytykowali ograniczenie w nim urlopów na opiekę nad dziećmi do kobiet i przypomnieli, że kandydat Republikanów w innych sprawach, np. aborcji, zajmuje stanowisko konserwatywne.

Hillary Clinton wcześniej obiecała, że jak wygra wybory, zagwarantuje Amerykanom 6-miesięczne urlopy rodzinne na wychowanie dzieci. Miałoby to zostać sfinansowane z wyższych podatków od najzamożniejszych obywateli.

Wszelkie propozycje w zakresie polityki społeczno-gospodarczej w USA muszą uzyskać zgodę Kongresu.

Według najnowszych sondaży, przewaga Clinton nad Trumpem w wyścigu do Białego Domu zmalała. Indeks Real Clear Politics, mierzący średnią z kilku najważniejszych sondaży, wykazał, że kandydatkę Demokratów popiera obecnie tylko o niecałe 3 procent więcej wyborców niż kandydata Republikanów.

Z Waszyngtonu Tomasz Zalewski (PAP)