Janusz Palikot (PO) przeprosił w środę za swoją wypowiedź na temat PZPN w TVN24, gdzie stwierdził m.in.: "nie pozostaje mi nic innego jak powtórzyć hasło znane ze stadionów: j...ć PZPN".

Tą wypowiedzią zajęły się w środę władze klubu. Po ich posiedzeniu Palikot wygłosił w Sejmie oświadczenie, które zatytułował roboczo "PO ponad wszystko". W oświadczeniu przeprosił klub Platformy oraz opinię publiczną za użycie "bardzo wulgarnych słów".

"To był pierwszy i ostatni przypadek użycia przeze mnie tak wulgarnych sformułowań. Nie powinny one paść z ust polityka" - powiedział znany z ekstrawagancji polityk Platformy.

Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski poinformował, że Palikot otrzymał naganę za swoją wypowiedź. Według niego, Palikot "zrozumiał co zrobił". "Myślę, że to stwierdzenie, że to był pierwszy i ostatni raz jest naprawdę znaczące" - dodał Chlebowski.

"Palikot zachował się po męsku" - ocenił z kolei wiceszef klubu PO Waldy Dzikowski

"Skala pewnej prowokacji politycznej jest dosyć szeroka i akceptowalna"

Pytany, czy to naprawdę "ostatni" raz Palikota, Chlebowski odparł: "Jeśli chodzi o wulgaryzmy to mam nadzieję, że tak".

"Ja często nie zgadzam się z tym, co mówi Palikot, jakiego używa języka, ale mieści się to moim zdaniem, w pewnych granicach, pewnego czasami kontrowersyjnego sporu politycznego" - powiedział Chlebowski pytany o wypowiedź Palikota odnoszącą się do prezydenta. 21 października w TVN24 Palikot powiedział, że "to chora psychopatyczna postać".

"Skala pewnej prowokacji politycznej jest dosyć szeroka i akceptowalna. Należy pamiętać, że jeżeli osoby czują się często urażone mają dzisiaj w Polsce wolny dostęp do dochodzenia swoich praw na drodze sądowej" - dodał szef klubu PO.