Amerykański rząd apeluje do obywateli Stanów Zjednoczonych, by unikali podróży do Libanu. Ma to związek z czwartkowym, podwójnym zamachem bombowym w Bejrucie.

Do ataku, w wyniku którego zginęły 44 osoby, przyznało się Państwo Islamskie.

Jak napisał w ostrzeżeniu amerykański departament stanu, nagła eskalacja aktów przemocy może nastąpić w Libanie w dowolnym momencie, a w większości dużych miast tego kraju już dochodzi do zbrojnych potyczek. Obywatele Stanów Zjednoczonych mieszkający czy pracujący w Libanie muszą być świadomi ryzyka, które podejmują na własną odpowiedzialność

Zamach z 12 listopada był najkrwawszym atakiem dokonanym przez terrorystów z Państwa Islamskiego w Libanie i jednym najpoważniejszych w tym kraju, wstrząsanym ciągłymi niepokojami.