Szydło o świeckiej szkole: Problemem jest zdrowie uczniów, a nie programy wymyślane na kampanię

Wiceprezes PiS Beata Szydło podczas śniadania z rodziną Katarzyny i Gabriela Czajów w Rudzie Śląskiej.
Wiceprezes PiS Beata Szydło podczas śniadania z rodziną Katarzyny i Gabriela Czajów w Rudzie Śląskiej.PAP / Andrzej Grygiel
5 października 2015

Beata Szydło krytycznie o inicjatywie "Świecka Szkoła". Problemem polskiej szkoły jest zdrowie i bezpieczeństwo uczniów, a nie programy, które ktoś wymyśla ze względu na kampanię - powiedziała kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na premiera.

Przedstawiciele obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej "Świecka Szkoła" mają w południe złożyć w Sejmie podpisy pod projektem ustawy o niefinansowaniu religii w szkołach ze środków publicznych.

Beata Szydło podkreśliła, że ważniejsze jest dla niej, żeby w szkołach była zdrowa żywność, ale nie taka, jak zaproponowana przez minister edukacji, gabinety lekarskie i stomatologiczne, żeby uczniowie byli bezpieczni, a nauczyciele mogli spokojnie pracować. Szydło dodała, że w Polsce obowiązuje konkordat, a o posyłaniu dzieci na religię decydują rodzice. Dzisiaj dla Polaków istotne jest to, że mało zarabiają, a nie projekty wymyślane przez partie polityczne w kampanii wyborczej.

Komentując wezwanie Ewy Kopacz do debaty z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, Beata Szydło powiedziała, że rozhisteryzowana premier nie zajmuje się niczym innym, tylko opowieściami o debacie. "Dość tej histerii!" - oświadczyła kandydatka PiS dodając, że Polacy oczekują, aby ktoś zaczął rządzić państwem i zajął się ważnymi dla nich sprawami.

Mówiąc o ewentualnej budowie elektrowni atomowej Beata Szydło przypomniała, że obecny rząd wydał na to kilkaset milionów złotych. Jeśli więc premier, jak się wyraziła Szydło, w histerycznej wypowiedzi twierdzi, że w Polsce nie będzie elektrowni atomowej, to powstaje pytanie, co się stało z tymi pieniędzmi. Szydło dodała, że oczekuje na rozliczenie rządu z tego programu.

Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości powiedziała też, że jeśli Sejm ma się zająć odrzuceniem weta prezydenta do ustawy o uzgadnianiu płci, to powstaje pytanie, dlaczego nie zajmie się jej projektem ustawy o podniesieniu płacy minimalnej. To jest ważniejsze dla Polaków - powiedziała kandydatka PiS na premiera.

Komentując wypowiedź wicepremiera Janusza Piechocińskiego, że mógłby być premierem w rządzie "wielkiej koalicji", Beata Szydło powiedziała, że obecny gabinet trudno traktować poważnie. "Jedna histeryzuje, drugi chce być premierem, a nie rządzą" - oświadczyła wicepremier PiS przypominając, że dziś rozpoczyna się protest górników.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.