Lider SLD zachęca prezydenta i rząd do współpracy w dziedzinie polityki zagranicznej. Powodem jest publiczny spór między prezydentem i szefem MSZ na tle rozmów pokojowych w sprawie Ukrainy i pierwszych podróży zagranicznych Andrzeja Dudy.

Zdaniem polityka wskazuje to na niebezpieczną tendencję nowej wojny na górze. Były premier przypomniał, że wzajemne kompetencje Rady Ministrów i prezydenta są w Konstytucji jasno opisane i zgodnie z ustawą zasadniczą prezydent nie prowadzi samodzielnej polityki zagranicznej, tylko taką, która jest uzgodniona z rządem i wynika z jego priorytetów.

Według lidera SLD tendencje, które wskazują na chęć zbudowania jakiegoś konkurencyjnego w stosunku do rządu organu wyznaczającego polską politykę zagraniczną, są zbędne i niedopuszczalne.

Leszek Miller powiedział przy tym, że wysoki urzędnik rządowy musi ważyć słowa w ocenie prezydenta i uznał wczorajszą wypowiedź szefa MSZ na temat Andrzeja Dudy jako "nie na miejscu".

Wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski uzasadnił emocjonalną reakcję Grzegorza Schetyny tym, że kwestia Ukrainy jest delikatna.