Rodzina tybetańskiego mnicha chce poznać okoliczności jego śmierci w chińskim więzieniu.

Chińskie władze twierdzą, że 65-letni Tenzin Delek Rinpocze zmarł z powodu zawału serca. Od 2005 roku odbywał karę dożywotniego więzienia.

Od jego śmierci minęły niespełna dwa tygodnie. Według chińskich władz, Tenzin Delek Rinpocze został znaleziony w celi przez strażnika w stanie po zawale serca. Mimo prób reanimacji, które podjęli lekarze z pobliskiego szpitala, nie udało się mu pomóc. Władze więzienia twierdzą, że kłopoty z sercem to między innymi wynik odmowy przyjmowania lekarstw przez mnicha.

Tymczasem rodzina Rinpocze twierdzi, że władze więzienia wbrew woli najbliższych oraz buddyjskiej tradycji dokonały kremacji jego ciała. To przekreśla szanse na zbadanie przyczyn śmierci przez niezależnych ekspertów.

Tenzin Delek Rinpocze w 2003 roku został skazany za "zbrodnie terroru i podżeganie do separatyzmu" na karę śmierci. Dwa lata później zamieniono ją na dożywocie.