Zatrzymany w Toruniu tłumaczy: To nie był zamach na Komorowskiego. Chciałem w dynamiczny sposób przekazać ulotkę

1 czerwca 2015

To nie był zamach na prezydenta, chciałem tylko w dynamiczny sposób przekazać ulotkę - mówił podczas konferencji prasowej w Toruniu Remigiusz Dominiak.

Mężczyzna podczas ostatniej wizyty Bronisława Komorowskiego w Toruniu, podczas kampanii wyborczej, ruszył dynamicznie w stronę prezydenta. W uniesionej ręce trzymał ulotkę, a w drugiej - koszulkę w reklamówce. Został zatrzymany przez BOR.

Jak tłumaczył, nie miał złych zamiarów, chciał tylko wręczyć prezydentowi ulotkę. "Przyznam, że to się wszystko bardzo szybko działo, stąd moja decyzja, by szybkim krokiem się tam dostać. Ale ulotka i koszulka były w górze"- wyjaśniał.

Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: usiłowania czynnej napaści na głowę państwa oraz naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. "Liczymy na umorzenie postępowania z braku znamion przestępstwa" - mówi adwokat Mariusz Trela. '"Konstytucyjną zasadą jest zasada domniemania niewinności, czyli to nie pan Remigiusz ma udowodnić, że jest niewinny, ale to prokurator powinien przedstawić dowody jego winy. Dlatego do chwili prawomocnego skazania, należy uważać go w jej sytuacji za osobę niewinną" - wyjaśnia adwokat.

Wobec mężczyzny jest stosowany dozór policyjny.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.