Film mi skomplikował życie. Z jednej strony cały świat się o nas dowiedział. Z drugiej siedzieliśmy w więzieniu już pięć lat. I szczerze powiem, że czasem wolałem uchodzić za płatnego mordercę albo psychola niż za ofiarę - zauważa Sławomir Sikora przedsiębiorca, pierwowzór „Stefana”, bohatera filmu „Dług” Krzysztofa Krauzego.
Zawsze pan będzie ten gorszy?
Nie mam z tym problemu.
Ludzie mają problem.
Mają. Szczególnie mężczyźni, kiedy się ze mną spotykają. I to różni, księża nawet. Chcą się porównywać. Mówią: ja też bym zabił dla swojej żony, ja też bym zabił, jeśli ktoś by mnie dręczył, szantażował, nie pozwalał żyć. Zawsze pytam: a potrafiłby pan z tym żyć? I łup, zastanowienie.
Był „Dług” Krzysztofa Krauzego, teraz jest „Mój dług”, którego jest pan współscenarzystą. Film wszedł do kin, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie. Teraz jest na Cineman.pl, a w wakacje na Festiwalu Dwa Brzegi.
Chcieliśmy zdjęcia realizować w Grodzisku Mazowieckim, w tamtejszym więzieniu, które stoi puste. Tam kiedyś Konrad Niewolski reżyserował swoją „Asymetrię”. Od nas Centralny Zarząd Służby Więziennej zażądał scenariusza.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.