Czy Ukraina wie co ją czeka? Takie pytanie zadaje w radiowej Jedynce były premier Włodzimierz Cimoszewicz.

W wyborach parlamentarnych mieszkańcy tego kraju zagłosowali na siły proeuropejskie - Front Ludowy Arsenija Jaceniuka i Blok Petra Poroszenki. Ten wybór prawdopodobnie oznacza reformy dla Ukrainy, tylko czy jej mieszkańcom i władzom wystarczy determinacji? Zmian powinno być dużo, bo Ukraina jest słabym i skorumpowanym państwem, w którym "nic normalnie nie funkcjonuje" - mówi Cimoszewicz. Często zamiast racjonalnych decyzji gospodarczych podejmuje się takie, które służą oligarchom. Dlatego - w opinii Cimoszewicza - Kijów powinien przyjąć ustawy antykorupcyjne, zracjonalizować gospodarkę i przeprowadzić reformę samorządową.

Były premier nie ma wątpliwości, że Rosja nadal będzie chciała blokować działania Ukrainy, zwłaszcza w sferze gospodarczej. Inna obstrukcja będzie trudniejsza, bo moskiewskie ostrzeżenie przed ukraińskim faszyzmem na Ukrainie straciło na mocy. Radykałowie prawdopodobnie nie wejdą do parlamentu bądź będą w nim mieli marginalne znaczenie.

Ostatnie dane z Ukrainy dają niemal jednakowe notowania Frontowi Ludowemu i Blokowi Poroszenko. Do parlamentu według wstępnych wyników wchodzi też Samopomoc, Blok Opozycyjny, będąca na granicy progu wyborczego Partia Radykalna oraz Ojczyzna Julii Tymoszenko.