NATO nie rozważa sprzedaży broni na Ukrainę - powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej szef MON. Tomasz Siemoniak zdecydowanie zaprzeczył, jakoby w trakcie szczytu Paktu Północnoatlantyckiego w Newport, zapadła taka decyzja.

Wczoraj doradca prezydenta Petra Poroszenki, Jurij Łucenko napisał na swoim blogu, że kilka państw - w tym Polska - będzie dostarczać uzbrojenie Ukraińcom. Łucenko powołał się na rzekome ustalenia podczas szczytu NATO w Walii, który zakończył się w miniony piątek.

"Ustaleń o dostawie broni na Ukrainę na szczycie nie było" - podkreślił szef polskiego MON. Poszczególne państwa członkowskie mogą oczywiście takie rozmowy prowadzić na własną rękę - dodał minister obrony. Szef MON przypomniał, że Unia Europejska zniosła w lipcu embargo na dostawy broni do naszego wschodniego sąsiada, więc teoretycznie przeszkód nie ma. "Nie powinno się to jednak odbywać na blogach czy w internecie, bo to są zbyt poważne sprawy" - dodał minister.

Tomasz Siemoniak pytany o ewentualną sprzedaż broni przez Polskę w przyszłości powiedział, że Ukraina doskonale wie, jakim potencjałem dysponuje nasz kraj. Nasz przemysł od lat próbuje zaistnieć na tamtym rynku. "Ukraińcy wiedzą, że jesteśmy przyjaciółmi i że mogą na nas liczyć. Jeśli takie potrzeby będą mieli, znajdzie się formuła do rozmowy" - podkreślił szef MON. Polska w ramach pomocy dla Ukrainy przekazała dwa tysiące kamizelek kuloodpornych oraz 320 ton pomocy humanitarnej - od kocy i prześcieradeł po namioty. Z informacji przekazanych wczoraj przez Jurija Łucenkę wynikało, że broń Ukrainie mają sprzedawać - oprócz Polski - Stany Zjednoczone, Norwegia, Francja i Włochy.