Robert Jarosław Iwaszkiewicz to jeden z czterech europosłów, którzy po raz pierwszy pojadą do Brukseli reprezentując partię Janusza Korwin-Mikkego. Europoseł udzielił wywiadu "Gazecie Wrocławskiej". Był pytany m.in. o to, czy dopuszczalne jest bicie żony. Oto, co odpowiedział.
Reklama

"Ludzie są tak różni, że nie można ich wrzucać do jednego worka. I jestem przekonany, że niejednej żonie taka reakcja by pomogła wrócić na ziemię" - odpowiedział Iwaszkiewicz. Jak jednak mówi, nie podnosi ręki na swoją małżonkę: "Z żoną zawsze się dogadywaliśmy, nie było problemów".

Europoseł KNP ma podobne poglądy na temat bicia dzieci: "Janusz Korwin-Mikke głośno powtarza, że teraz "rodzice nie mogą wychowywać dzieci tak, jak chcą, tylko tak, jak chce państwo". Taki sztandarowy przykład: jak się da klapsa dziecku, to można pójść za to do więzienia, i to bez żadnych ceregieli".

Polityk swoich dzieci nie bił, ale mówił: "(...) czasami wydaje mi się, że powinienem być ostrzejszym ojcem w stosunku do tych moich dwóch synów. Ale wydaje mi się, że i tak wyszli na ludzi".