Koniec legendy kapitana Wrony? Lądował awaryjnie, bo zapomniał wcisnąć bezpiecznik

Kapitan Tadeusz Wrona. Fot. PAP/Jacek Turczyk
Kapitan Tadeusz Wrona. Fot. PAP/Jacek TurczykPAP/EPA / Jacek Turczyk
3 kwietnia 2014

Bezpiecznik za 1 dolara będzie gwoździem do trumny legendy kapitana Tadeusza Wrony - pisze "Nasz Dziennik".

Gazeta pisze, że do końca czerwca Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych przedstawi raport z lotu samolotu PLL LOT z Newark do Warszawy, który odbył się 1 listopada 2011 roku.

Boeing 767 zanotował po starcie awarię systemu hydraulicznego wypuszczania powietrza, ale kontynuował lot. Już w Warszawie okazało się, że alternatywny system wysuwania podwozia też nie działa. Prowadzona przez kapitana Wronę maszyna lądowała awaryjnie "na brzuchu" na Okęciu.

"Nasz Dziennik" pisze jednak o "kompromitującym błędzie" kapitana. Jak czytamy w gazecie wystarczyło wcisnąć bezpiecznik na tablicy tuż za plecami, by oszczędzić całej Polsce seansu grozy. W tym półroczu ma zostać opublikowany raport na temat przygotowany przez PKBWL.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.